Dotknij Boga

dotknij-boga-w-poszukiwaniu-ludzi-ktorym-pozostalo-tylko-szczescie-b-iext28562040

Nie jestem bardzo religijna, a i tytuł mojego bloga wiele sugeruje. Zastanawiałam się, czy pisać o tej książce, ale w końcu stwierdziłam, że skoro przeczytałam, i skoro mi się podobała, to mogę. Książka „Dotknij Boga” Patryka Świątka skusiła mnie dwiema rzeczami – podtytułem i pomysłem. Podtytuł brzmi  „W poszukiwaniu ludzi, którym pozostało tylko szczęście”. Chciałam tych ludzi poznać. A pomysł podróżowania po Polsce bez żadnych pieniędzy przy sobie jest bardzo odważny. Chciałam przeczytać o tej podróży. Chciałam się przekonać, czy faktycznie tak można, czy się uda i kogo w takiej wędrówce można spotkać. Zamysł Autora jest jasny – w podróż wyruszył pod wpływem słów papieża Franciszka „Pragnę Kościoła ubogiego dla ubogich”. Jest to „nietypowa podróż w poszukiwaniu ukrytej, ubogiej twarzy polskiego Kościoła”. Warto o tym pamiętać, biorąc ją do ręki.

Patryk Świątek przejechał autostopem dwa tysiące osiemset siedemdziesiąt trzy kilometry. 2873 km w poszukiwaniu zgromadzeń katolickich, wspólnot pomocowych i miejsc, gdzie ludzie żyją dzięki Bożej Opatrzności. O większości tych miejsc nie miałam pojęcia, ale z drugiej strony, dlaczego miałabym mieć? Moja pomoc ogranicza się do kliknięcia na stronie Pajacyka raz dziennie. Czytając budzi się w człowieku ciekawość do tych miejsc. I do ludzi, którzy tam mieszkają. Budzi się podziw dla tych, którzy pomagają, czasami wbrew wszystkiemu i wszystkim. Budzi się pragnienie, żeby stać się choć trochę lepszym człowiekiem i też zacząć pomagać. Coś zrobić. Budzi się wstyd, że te pragnienia bardzo często zostają niezrealizowane. Budzi się świadomość, ile odwagi trzeba, żeby zaufać bezgranicznie, nawet jeśli nie Bogu, to innym ludziom.

Mali Bracia Baranka i Małe Siostry Baranka, Mali Bracia Jezusa, wspólnota Cenacolo, Arka, Barka – to tylko kilka z miejsc odwiedzonych przez Patryka. Część gościnna, przyjmująca strudzonego wędrowca; część zamknięta dla ludzi z ulicy. Wszystkie dające nadzieję na nowe i częśto lepsze życie tym wszystkim, którzy takiej pomocy potrzebują – bezdomnym, uzależnionym, niepełnosprawnym, skazańcom. W Arce obowiązuje fantastyczny system, który zwrócił moją uwagę. Jeżeli jesteś dobry w jakiejś rzeczy/czynności i zjawiasz się w Arce, możesz być pewny, że takiej pracy nie dostaniesz. Jeżeli umiesz murować – tego na pewno nie będziesz robił. Umiesz szyć? Zapomnij! Dziwne? Wcale nie! Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni – zazwyczaj jeśli ktoś umie robić coś bardzo dobrze, pozwala mu się, a wręcz zachęca do ciągłego doskonalenia tej umiejętności. W Arce natomiast wychodzą z założenia, że tam masz się uczyć nowych rzeczy –  żeby pracować nad sobą i pokonywać trudności. Pomyślcie, ile razy w życiu podchodzimy do nowych sytuacji z radością? Ile razy cieszymy się, że  możemy się czegoś nauczyć? A jak nam nie wychodzi, to czy traktujemy to jako proces doskonalenia się? Cierpliwości? Pokory? Nie! Nowych sytuacji się boimy, a pewni jesteśmy tylko wtedy, kiedy znajdujemy się na znajomym terenie.

Ja też boję się nowych sytuacji. Ktoś kiedyś powiedział, żeby przekuwać swój lęk w ciekawość. Wtedy odkrywa się zupełnie inny wymiar życia i ludzi. jest to bardzo, bardzo trudne, ale starać się trzeba cały czas. Czasami wychodzi, czasami nie. Takie książki jak „Dotknij Boga” Patryka Świątka są bardzo potrzebne. Otwierają oczy, budzą sumienie i świadomość. Ale najważniejsze, że są o dobroci. Zwykłej-niezwykłej codziennej ludzkiej dobroci. O tym, że warto być człowiekiem, że warto pomagać, tak po prostu. Że warto się zatrzymać, zastanowić. Że warto dostrzec drugiego człowieka, nawet jeśli jest brudny albo bezdomny.