Czy warto jeździć na blogerskie imprezy? Wrażenia po Influencer Live Poznań 2019

Trochę to dziwne, że pojechałam na Influencer Live Poznań, skoro nie lubię ludzi. Wymagało to ode mnie odwagi, przełamania swoich schematów, zaparcia, że jednak tak, chcę. Było to o wiele łatwiejsze, bo jechałam już z dziewczynami Rude recenzuje i Parapet Literacki (które, jak pamiętacie, też poznałam na imprezie blogerskiej, co tylko świadczy o tym, że nawet takie dzikusy jak ja powinny czasami wyłazić ze swoich norek). I widzę progres i oswojenie swojej dzikości – okazuje się, że to najprawdziwsza prawda – blogowanie naprawdę zbliża ludzi i dzięki blogowaniu można poznać fajne osoby!

Bardzo się cieszę ze spotkania z Olą @Wild Rocks! 🙂 A Paula i Ola to już chyba mój stały zestaw wyjazdowy 🙂

Ale ja nie o tym. Chciałabym zostawić kilka wrażeń po tej konferencji dla wszystkich tych, którzy może by chcieli, ale są niezdecydowani, nie wiedzą czy to dla nich, bo w końcu piszą tylko o książkach. I przede wszystkim dla wydawnictw i księgarń – zupełnie nie rozumiem, dlaczego na takich konferencjach ich nie ma. Może trzeba zapłacić grube miliony, żeby móc się tam wystawić? Nie wiem. Wiem tylko, że jeśli na konferencji influencerskiej można wygrać torbę proszku do prania, to ja jednak wolałabym, żeby były to książki. To da się zrobić i mogłoby to być bardzo, bardzo fajne!

Wiecie, dlaczego przede wszystkim pojechałam? Bo wkurza mnie narzekanie, że kultura jest zawsze na ostatnim miejscu, że blogerzy książkowi są niewidoczni. Zresztą, rozmawialiśmy już o tym przy okazji tekstu Obecność blogera w blogosferzeJeśli jesteście ciekawi, to zajrzyjcie tam, nie chcę się powtarzać. Na jednej z największych blogowych imprez książkowymi akcentami byłyśmy my (ja, Paula i Ola), widziałam Michała Larka (który pojawił się nie jako pisarz, a pewnie jako twórca Zabójczych opowieści), widziałam wizytówkę Zakątka czytelniczego, spotkałam Jelenkę, widziałam Catus Geekus i Zwierza popkulturalnego (które w zasadzie książkowe są tak jedną stopą, bardziej filmowe i serialowe). I to tyle. Pewnie były też i inne osoby, których ja nie dostrzegłam, ale w dalszym ciągu, umówmy się, tłumy to nie były. I nie było nikogo z najbardziej popularnych książkowych stron czy kanałów. Zastanawiam się, z czego to wynika. Mam takie poczucie, że razem moglibyśmy pokazać, że te książki to jednak ważne są. Ale to mnie z kolei prowadzi do jeszcze innego tematu, który być może poruszę na blogu już niedługo.

blogowanie

Dzisiaj chciałam Wam napisać, dlaczego warto jeździć na takie imprezy. I nawet nie mam na myśli rok w rok, na każdą jedną i wszystkie, jakie się pojawiają. Nie, na kilka, żeby zobaczyć, posłuchać, poobserwować. Ja pojechałam, bo wkurza mnie narzekanie, ale były też inne powody. A dokładnie 5.

WIEDZA! Wiecie, że ja uwielbiam wiedzę, uczyć się nowych rzeczy, rozwijać, ulepszać. Może nie do końca to widać, bo przy okazji jestem leniem i lubię święty spokój, więc większość moim pomysłów na zawsze pozostaje tylko pomysłami. Ale jeśli mam możliwość posłuchania dobrych, mądrych i zdolnych ludzi, to to robię. Na takich konferencjach bywa różnie, czasami ich poziom merytoryczny nie jest zbyt dobry i łatwo się zniechęcić. Ale warto próbować do skutku –  tym roku Influencer Live Poznań pod tym względem naprawdę dał radę – były wykłady o tym, co się robi źle na blogu, o SEO, o promocjach i reklamach, o hejcie, o robieniu zdjęć, zarabianiu na blogu, wydawaniu ebooków, fake newsach, podcastach, blogach specjalistycznych i tworzeniu jakościowych kampanii. A to tylko pierwszy dzień. Jeśli ktoś mi napisze, że on to wszystko wie, albo że to jego nie dotyczy, to powinien jeszcze raz rozważyć swoje blogowanie. Serio.

blogowanie, bardziej lubię książki niż ludzi
Takie wyjazdy to też okazja na zrealizowanie swoich pomysłów.

♥ OTARCIE SIĘ O SŁAWĘ! Troszkę z heheszkiem, ale trochę nie. Z jednej strony mam wrażenie, że jeśli ma się kilkuset tysięczną społeczność, trudno zachować do tego dystans i pozostać normalnym. Z drugiej strony takie imprezy pokazują, że niektórym naprawdę się to udaje. I myślę sobie, że jeśli kogoś bardzo lubimy, czytamy, oglądamy, jest dla nas pewnego rodzaju autorytetem – to jeśli spotkamy go na takiej imprezie, będziemy mogli podejść, porozmawiać, uścisnąć to będzie znaczyło bardzo dużo. Ja nie mam takich osób – nawet jeśli kogoś podziwiam i namiętnie oglądam, to raczej nie będę zawracać głowy swoją osobą (bo wiem, że milion pięćset innych osób nie będzie miało tego problemu – najbardziej na świecie podziwiam bycie miłym dla setek obcych osób, które chcą cię uściskać!). Ale wiem też, że dla niektórych jest to mega ważne – a takie spotkania dają taką możliwość! A nawet jeśli nie podejdziecie, nie porozmawiacie i nie zrobicie sobie tego nieśmiertelnego selfie – samo zobaczenie na żywo takiego twórcy też jest bardzo przyjemne. Ja na przykład zawsze chciałam zobaczyć najsłynniejszego busa blogosfery czyli Busem przez świat i kiedy go zobaczyłam, ucieszyłam się jak dziecko. Taka głupotka, a taka fajna!

INSPIRACJA! Ta sławy prowadzą nas do czegoś ważniejszego. Na takich spotkaniach uczycie się od najlepszych, ale też się inspirujecie! Wybieracie te wykłady i warsztaty, które Was interesują, ludzie mówią o praktycznych sprawach, technicznych, opowiadają swoje historie, pokazują na swoich przykładzie, jak coś działa albo nie działa. Widzicie tą pasję na żywo, a to jest bezcenne! I sztuką jest wziąć to i dostosować do siebie. Michał Szafrański miał takie wystąpienie, które teoretycznie w ogóle mnie nie dotyczy (mówił o zarabianiu kolejnego (!) miliona w cztery miesiące, więc sami rozumiecie), ale do tej pory nie mogę o nim przestać myśleć – bo gość dobrze gada i teraz po mojej stronie jest to dopasować do własnego świata i możliwości. Całą rozmowę z nim możecie obejrzeć na fanpejdżu wydarzenia Influencer Live Poznań na Facebooku. Zróbcie to koniecznie! Z drugiej strony taka konferencja to możliwość poznania i zainspirowania się kimś, kogo w ogóle nie znaliśmy, a okazuje się, że całkiem fajnie mówi, myśli, robi. Tak naprawdę po każdym spotkaniu, na jakim byłam , wpadałam na kolejne pomysły, robiłam notatki, obiecywałam sobie, że to na pewno wprowadzę do siebie, a inne rzeczy sprawdzę. Wiele spraw pojawiło się takich, o których wcześniej w ogóle nie myślałam. I to chyba jest najlepsze w takich konferencjach. Dają powera i kopa, żeby tworzyć dalej i lepiej.

blogowanie, bloger,
Dostałam nawet zdjęcie ze strzałką z pytaniem, czy to ja gdzieś tam w tle 😀

ZNAJOMOŚCI! Zawsze się mówi, że na takich spotkaniach to ludzie są najważniejsi. Trochę tak i trochę nie. Dla mnie owszem, ludzie, ale ci, którzy prowadzą zajęcia i spotkania. Jak już przyjeżdżam, to chciałabym uczestniczyć, bo na towarzyskie spotkanie to mogę się umówić w każdym innym momencie. Ale takie spotkania to też mnóstwo przerw, czasu pomiędzy wykładami i po konferencji. Przybijacie piątkę z Olą Panią Swojego Czasu, robicie selfie z Doktor Anią i Krzysztofem Gonciarzem, gadacie z Ania maluje i żartujecie z Janiną Daily. Chyba, że jesteście dzikuskiem i żadnej z tych rzeczy nie robicie, tak jak ja. Ale możecie, a czasami to już dużo! Jak pisałam wcześniej, ja ludzi nie lubię zaczepiać, ale dwóch selfie odmówić sobie nie mogłam – z Łukaszem Bez ogródek i Olą Wild Rocks. Szalenie się cieszę, że ich poznałam!

WYJŚCIE POZA! Wszystko w zasadzie się sprowadza do tego. Eleanor Roosevelt powiedziała Każdego dnia rób jedną rzecz, która Cię przeraża. I może taka częstotliwość sama w sobie jest przerażająca, coś w tym jest. Wie to każdy, kto kiedykolwiek zrobił coś, czego się bał. Poczucie zadowolenia i dumy z siebie po wszystkim jest absolutnie bezcenne. Ja do wychodzenia z własnej strefy komfortu mam bardzo ambiwalentny stosunek, o czym wam już kiedyś pisałam. Ale czasami naprawdę warto przełamać siebie i zrobić coś, na co za kilka lat spojrzymy i będziemy się zastanawiać, jak to w ogóle się stało, że to zrobiliśmy. Jeżeli taka konferencja jest totalnie poza waszą strefą komfortu, tym bardziej zachęcam do zapisania się. Bo dlaczego nie! Nawet jeżeli nie spodoba wam się na tyle, żeby jeździć co roku, jeśli będziecie słuchać uważnie to nawet z jednej jesteście w stanie wynieść dużo rzeczy dla siebie.  I nie mówię w tym momencie o tej jednej, konkretnej konferencji – tylko w ogóle o wszelkich spotkaniach, wyjazdach, konferencjach. Warto raz na jakiś czas się otworzyć i posłuchać, co się dzieje gdzieś indziej. Przecież blogosfera to też my! 

Poznań jest bardzo fotogeniczny!

Każdy taki wyjazd coś mi daje, więc odpowiadając na tytułowe pytanie – tak, warto. Nawet jeśli nie chcemy zakładać biznesów, jeśli nie mamy ambicji zarabiania milionów, jeśli blog jest naszym hobby i chcemy, żeby tak zostało – to warto uczyć się nowych rzeczy, rozwijać, bo powinniśmy chcieć, by to, co robimy, było dobre i wartościowe. A uczenie się od innych to jeden z prostszych sposobów na to. Więc drodzy blogerzy książkowi, pomyślcie o tym!