• Kamil

    Dawno temu dostaliśmy z siostrą, od rodziców po 3 jabłka. Ja z racji ze łakomczuch najlepsze czerwone piękne zjadłem od razu. I resztę też z resztą. I biegiem do mamy żeby się siostra podzieliła ze mną.
    Biedna nie miała wyjścia i ze swoim najlepszym jabłkiem musiała się rozstać.
    Tak i do tej pory jeszcze przypomina mi o tym. 😀
    DIANKA – gdzie moja forsa 🙂

  • Krzysztof

    Przed pierwszą dyskoteką w podstawówce chodziłem z zawiązanymi oczyma po domu i obijałem się o meble. Bo zaplanowałem że będę się całował z dziewczyną i chcąc poczuć ten pocałunek jak najlepiej wkręciłem sobie akcję że niewidomi inne zmysły odczuwają mocniej. Poszedłem na dyskotekę z guzem a moją oblubienicę obracał cwaniak ze starszej klasy. Więc podjąłem wyzwanie śledziłem i przeszkadzałem a z kłótni z kolegą wyszła bójka a dziewczyna nas wyśmiała.

    • dianka

      Co za historia! Napisz jeszcze, którą książkę chciałbyś w razie wygranej 🙂

      • Krzysztof

        Pierwszą 🙂 drugą dokupię w razie jakby co 🙂

  • Marta

    kiedyś często chorowałam, co za tym idzie, miałem regularnie stawiane bańki; mój pomysłowy brat wziął długopis i powiedział, że pokaże mi gdzie mam ślady po nich- oczywiście wyłączonym wkładem…. jak się okazało, kłamczuch obrysował mi na niebiesko wszelkie kółka na plecach….

  • Ilona

    Jako bardzo mała, ale odważna dziewczynka byłam wypuszczana na dwór koło domu, w którym mieszkaliśmy. Dom był ogrodzony, a podwórka pilnował duży, groźny pies. Któregoś dnia – zniknęłam! Koszmar każdego rodzica: mama z tatą mnie szukali po całym domu i podwórzu, mnie nie było. Wołali – i nic. Obszukali wszystkie dostępne miejsca, a mnie nadal nie było. W końcu, zapewne w akcie rozpaczy, zajrzeli do psiej budy, stojącej na podwórku: spałam sobie smacznie w środku, na sianku, a pilnował mnie duży, groźny pies 🙂 Z budy wyciągał mnie tata, mama bała się psa 🙂

  • Kasia

    Moja historia będzie związana z ubiorem. Dorastałam w momencie, kiedy nie było w sklepach tylu rzeczy, w tym ubrań. Często jak, wiele rodzin wspomagali nas krewni z zagranicy 😉 W jednej z paczek, które dostałam, znajdował się zestaw: czarna bluzka do tego lambadówka, która była hitem i opaska. Wszystko to łączył jeden element ogromna kokarda w kolorze różowo – zielonym na opasce i taka sama na bluzce. Dodam, że były w dość jaskrawych kolorach. Kiedy nie było nikogo w domu, postanowiłam mój zestaw ubrać i wyjść się zaprezentować. Moi koledzy i koleżanki nie byli na to gotowi. Ponieważ wyglądałam komicznie, wszyscy zaczęli boki zrywać z mojego wyglądu, aż płakali ze śmiechu. Dla mnie przeżycie było traumatyczne, nigdy już nie ubrałam ani bluzki ani lambadówki (która była boska! Miała jeszcze żarówiastą tasiemkę na dole o której zapomniałam wspomnieć) ani opaski.

  • Krzysztof

    Najlepiej pierwszą 🙂 drugą dokupię 😛

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()