
Książka Joanny Kuciel-Frydryszak z pewnością znajdzie się na liście najlepszych książek przeczytanych w 2018 roku. Chciałam na początku wymienić powody, dlaczego w ogóle ją przeczytałam, ale są one mocno niesprecyzowane. Bo co to będzie znaczyło, jeśli napiszę, że ciekawi mnie temat służby? Ale tak jest – do tej pory wielokrotnie się z nim spotkałam i za każdym razem dowiadywałam się czegoś nowego o ludziach i świecie. Dla mnie temat służby jest czymś abstrakcyjnym, bo nie doświadczyłam go w prawdziwym świecie. Czymś, co było kiedyś, co ogląda się w takich serialach jak Downton Abbey. Ale to przecież nieprawda, bo dzisiaj służba również istnieje i przypuszczam, że podobną książkę można by napisać o współczesności.
Służba wydaje się dosyć prostym tematem, ale kiedy przyjrzymy mu się z bliska, to okaże się, że mieści się w nim wiele przeróżnych zagadnień. W nim odbijają się całe epoki, społeczeństwa i rodziny. Podział ludzi na lepszych i gorszych, wzajemne relacje, prawa kobiet, codzienne życie, zwyczaje i tradycje. Poprzez pokazanie nierówności widać wyraźnie, że wszyscy jesteśmy tacy sami, niezależnie od kraju i niezależnie od czasu. Człowieczeństwo lub jego brak oraz podział na państwo i służbę wydaje się być mocno uniwersalną sprawą.

Joanna Kuciel-Frydryszak nie rozpatruje w swojej książce zagadnienia służby jako takiego. To podróż w konkretne miejsce i konkretny czas – Polska i początek XX wieku aż do II wojny światowej. Epoka służących zmienia się – ludzi nie stać już na osobną służbę do każdego zajęcia. Wyspecjalizowane służące znikają, a pojawiają się tytułowe służące do wszystkiego. Posprząta, ugotuje, zrobi zakupy, zajmie się dzieckiem. Wykona każde polecenie. To Marysie i Kasie, dziewczyny często tracące nawet własne imię wraz z rozpoczęciem służby.
Autorka wchodzi w ich świat i pokazuje nam go z różnych perspektyw. Znajdziemy w książce przede wszystkim narrację historyczną, czyli jak wyglądała taka służba, co się zmieniło i zmieniało na przestrzeni lat, jak wyglądała walka o zmianę postrzegania służby. Poznamy szczegółowo obowiązki służących, ich prawa, rodzaje fartuszków i miejsca, gdzie zbierali się poplotkować. Przez ich codzienność dowiemy się wiele o ówczesnej Polsce – jak polskie społeczeństwo funkcjonowało, jak postrzegało siebie samych i służbę, jakie było miejsce kobiety. Nie zabraknie również tych bardziej przyziemnych spraw – co jedzono, jak funkcjonowano, o której wstawano i gdzie robiono zakupy. Nie wiem, jak Was, ale mnie takie rzeczy mocno ciekawią.

Gdyby to była sama historyczna narracja, książka pewnie wciąż byłaby ciekawa, ale czegoś by zabrakło. W tej postaci, w jakiej jest teraz, wciąga i porywa! Autorka dodała osobiste historie – i służących, i państwa. Mamy więc dwie różne perspektywy, czasami bardzo się od siebie różniące. Są historie smutne, dramatyczne, są wzruszające, zdarzają się te ze szczęśliwym zakończeniem, są nawet kryminalne. Występują osoby zupełnie nieznane, służące, po których dzisiaj nie został żaden ślad, albo tylko jedno zdjęcie czy imię gdzieś wspomniane. Są służące, które były traktowane jak członkowie rodziny. Z drugiej strony są też postaci, które znamy wszyscy, państwo, u których była służba – jest Józef Hen, Maria Kuncewiczowa, Henryk Sienkiewicz (a może bardziej Maria Luty?), Stanisław Wyspiański, Maria Dąbrowska, pojawia się dom Kossaków i polskie korzenie Angeli Merkel.
Do tego dochodzą jeszcze cytaty z książek, ogłoszenia, listy, artykuły z gazet. Dzisiaj te rzeczy czyta się z szeroko otwartymi oczami – fragmenty z Poradnika służby domowej Michaliny Ulanickiej raz przerażają, raz bawią. Listy czytelniczek do gazety na temat tego, jak sprawić, by służąca była bardziej wydajna, ogłoszenia, w których szuka się służących idealnych czy artykuły w kronice kryminalnej o kradzieżach i morderstwach służących. To wszystko sprawia, że świat o którym pisze autorka, choć już minął, jest ciągle żywy i dynamiczny. Mam świadomość, jak łatwo można było zepsuć ten temat, tym bardziej jestem pełna podziwu dla autorki, że przedstawiła go w tak fantastyczny sposób,

Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wyglądało życie w Polsce od początku XX wieku do II wojny światowej, ta książka będzie dobrym początkiem. Bo jeśli poznacie życie ludzi, poznacie dany kraj. A poznawanie trzeba zacząć od tych pod schodami, od służbówek i tylnych drzwi – wtedy dostrzeżemy to, co ważne i te wszystkie detale, które składają się na obraz ogólny. Wojciech Orliński napisał na okładce, że dziś o służących nie wiemy nic, a kiedyś to one wiedziały wszystko. Warto uzupełnić swoją wiedzę!
Na sam koniec muszę jeszcze pochwalić wydanie i ilość materiału graficznego. Zdjęć jest bardzo dużo, ogłoszenia, listy, cytaty – to wszystko wyróżnione graficzne, co sprawia, że całość tekstu czyta się bardzo dobrze. I ekspresowo. Ja nie mogłam się oderwać, jestem pod wielkim wrażeniem sposobu pisania Joanny Kuciak-Frydryszak. Ciekawy temat przedstawiony w fenomenalny sposób. Warto!
♦
To jest książka, którą totalnie chcę przeczytać! O ile trudno powiedzieć, żeby temat służby mnie interesował czy fascynował, to musi być to temat niezmiernie inspirujący właściwie od zawsze,bo to jednak postaci, które czy historycznie czy literacko towarzyszą właściwie od zawsze. Jak tylko uporam się ze stosikiem “najbardziej najważniejsze” i opcjonalnie “Najważniejsze” (Bo to dwie różne kupki, wiadomo!) to sięgam po to!
Ja byłam zaskoczona, że czyta się tak łatwo, szybko i przyjemnie!
Bardzo się cieszę! Bo ten temat bardzo mocno się kojarzy z pewnymi rzeczami. A ja sobie uświadomiłam, że w sumie lepiej wiem, jak funkcjonowała służba w Anglii niż u nas. Ta książka trochę to zmienia.