Król kebabów to zbiór trzynastu opowieści o obcokrajowcach, którzy swoje miejsce do życia, swój dom ostatecznie odnaleźli w Polsce. W toczącej się ogólnokrajowej, a nawet ogólnoświatowej dyskusji o imigrantach, ta książka jest ciekawym głosem. Reportaż Marty Mazuś nie obala żadnych murów, nie głosi żadnych nowych prawd, nie pretenduje do bycia czymś więcej niż jest. To opowieść o zwykłych ludziach, którzy szukają lepszego życia. Jednocześnie jest zwierciadłem, w którym my Polacy możemy się przejrzeć. Nie wiem tylko, czy spodoba nam się to, co zobaczymy w odbiciu.
Marta Mazuś pokazuje nam, że obcokrajowcy żyją z nami i wśród nas już od bardzo dawna. Autorka pokazuje różne losy i różne charaktery – od uczciwej i pracowitej sprzątaczki, przez przedsiębiorczego, tytułowego “króla kebabów” po spryciarzy, którzy chcą mieć w życiu wszystko za darmo, podane pod nos, a Polska jest tylko przystankiem do szukania tej lepszej krainy jutra. Poznajemy losy dzieci, kobiet, które postanowiły związać się z ciemnoskórymi mężczyznami, i z drugiej strony poznajemy głos dziecka z takiego związku. Spotykamy ludzi, których w Polsce spotkało dobro, ale i takich, dla których ten kraj nie był łaskawy.
Ostateczna wymowa tej książki jest taka, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy chcemy dobrze żyć, a jeśli nie pozwala nam na to sytuacja we własnym kraju, ruszamy w świat w poszukiwaniu szczęścia. Dla mnie emigranci to przede wszystkim ludzie odważni – nie każdy potrafi porzucić wszystko co ma, by ruszać w nieznaną przyszłość do obcego kraju. Wiele się dzisiaj żartuje na ten temat, co Polska może dam obcokrajowcom, skoro polscy obywatele uciekają z kraju przy pierwszej lepszej okazji. A jednak okazuje się, że Polska może być miejscem lepszym niż inne. Portret Polaków jednakże, jaki wyłania się z opowieści obcokrajowców, to całkiem inna historia. Choć pozytywnych bohaterów mamy kilku, giną oni wśród całej reszty – rasistów, ludzi myślących, że są lepsi, czy po prostu wśród zwykłych sąsiadek plotkujących, kto zadał się z Murzynem. Warto przy lekturze tej książki zadać sobie kilka pytań.
Jest to bardzo ciekawy głos w dyskusji o wielokulturowości. Książka zwraca uwagę na ludzi, których na co dzień z łatwością nie zauważamy lub nie chcemy zauważać. Kiedy przeczytasz Króla kebabów, a potem pójdziesz na tytułowego kebaba, zauważysz, że zmieniło ci się myślenie. Zauważysz, że wiesz więcej. Marta Mazuś dopuszcza do głosu tych, których zazwyczaj nie słychać. To wielka zaleta tej książki – oby jak najwięcej takich odważnych ludzi, którzy chcą opisywać nam świat.
A jednak czegoś mi w tym reportażu zabrakło. Mimo że autorka rozmawiała przecież ze swoimi bohaterami i przedstawiła nam ich historie, po przeczytaniu książki wcale nie czułam, że ich poznałam. Nie poczułam do nich sympatii, nie poczułam niechęci. Książka wzbudziła wiele pytań, refleksję na temat postrzegania obcych (czy może już swoich?), wymusiła wręcz odpowiedź na pytanie “A gdzie ja w tym wszystkim jestem i co ja myślę”. Tak jak napisała Małgorzata Szejnert, to “dobre przygotowanie do spotkania z innymi, którzy napływają”. A jednak czegoś zabrakło. Mimo to polecam! Każda książka, która zmusza nas do myślenia, która otwiera nas na innych ludzi i pokazuje nam historie tych “innych”, które są przecież tak naprawdę takie same jak nasze, jest warta uwagi.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera ♥
