Przejdź do zawartości

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

o książkach, które lubię bardziej niż ludzi

  • Strona główna
  • Info
    • O mnie
    • Moje teksty
    • Odwiedzam
    • Patronaty
    • Współpraca
  • Książki
    • 5 książek, które…
    • Australia
    • Biografie
    • Dla dzieci i młodzieży
    • Góry
    • Komiksy
    • Kosmiczne
    • Kryminały/Thrillery
    • Mordercy
    • Obozowa
    • Podróżnicza
    • Popularnonaukowa
    • Poradniki
    • Powieści inne
    • Poza ramami
    • Reportaże
  • Rozmowy
  • Inne
    • Gry
    • Śladami książek
    • Nie o książkach
    • Zdjęcia
  • Wyślij książkę
  • Plakaty
  • Do pobrania
    • Do pobrania
  • Polityka cookies
Góry

Misja helikopter

Każda górska książka przyciąga mnie jak magnes. Nie mogło być inaczej i tym razem, choć nie jest to książka typowo górska. Za typowe uznaję to, co zdarza się najczęściej, czyli wspomnienia wspinaczy, opowieści o konkretnych wyprawach, biografie himalaistów. Misja helikopter sięga trochę dalej, poza góry, choć jest z nimi mocno związana. Simone Moro to postać dobrze znana w świecie wspinaczki, wielki alpinista, który już na stałe zapisał się na jej kartach. No i bibliotekarz, o czym zawsze wspominam 🙂 Nie będę pisać o jego osiągnięciach, bo jest ich naprawdę sporo, a dla tej opowieści nie mają aż tak wielkiego znaczenia. Zapraszam Was do przeczytania mojej wcześniejszej recenzji Zew lodu, w której znajdziecie więcej informacji o nim. 

W najnowszej książce Moro pokazuje nam górski świat, ale od nowej, rzadko wspominanej strony. Zdobywanie góry najczęściej poznajemy z perspektywy wspinacza, od dołu, z pierwszej ręki. Kiedy jednak coś nie wychodzi, jest zagrożone czyjeś życie, do akcji wkraczają inni bohaterowie – ratownicy górscy, którzy helikopterami ruszają, by to życie ocalić. Taka akcja jest niesamowicie kosztowna, dostępna w nielicznych górach, a nawet jeśli jest dostępna, istnieje wiele czynników, które wpływają na to, że nie działa tak, jak powinna. Moro przygląda się tej sytuacji najpierw jako alpinista i wielokrotny świadek takich akcji ratunkowych (tych udanych i tych nieudanych), potem jako pilot. Bo kiedy przestaje się skupiać tak bardzo na górach i zdobywaniu kolejnych szczytów, do głosu dochodzi namiętna pasja do latania. I Moro od razu wie, co chce zrobić – założyć firmę, która będzie ratowała ludzi w górach. W której piloci będą latać tak wysoko, jak nikt do tej pory; będą latać do miejsc dotychczas niedostępnych; będą realizować, urzeczywistniać i rozwijać ideę ratownictwa wysokogórskiego na nową skalę i z nowej perspektywy.

Jest to bardzo fascynująca książka, jednak znalazłam w niej tyle samo plusów, ile minusów. Najpierw strona pozytywna. Przede wszystkim to piękna opowieść o spełnianiu marzeń. Ja lubię takie historie o wariatach, którzy rzucają się z motyką na słońce, bo bardzo w coś wierzą. Podziwiam ich zawsze za odwagę, za niezachwianą pewność i wiarę w to, że w końcu się uda. Bo musi. Moro właśnie tak do tego podchodzi. Ale jednocześnie pokazuje bardzo wyraźnie, że spełnianie marzeń to strasznie ciężka harówa. I ten głos cenię chyba najbardziej, bo bardzo często brakuje nam takiej perspektywy. Życzymy sobie spełniania marzeń, zazdrościmy komuś, jeśli jest bogaty. A przecież marzenia same się nie spełnią. To my musimy je spełnić, a to oznacza ciężką pracę. Mam wrażenie, że dzisiaj bardzo wiele osób tego nie rozumie. Wydaje im się, że pewne rzeczy po prostu się należą, przy najmniejszej przeszkodzie poddają się, a potem narzekają na cały świat, jacy są nieszczęśliwi i niezrealizowani. Nie cierpię czegoś takiego, dlatego zawsze ciągnie mnie do takich ludzi jak Moro. Którzy nie gadają, a robią. Którzy nie wierzą tym wszystkim mówiącym, że się nie da i udowadniają, że się da. Którzy podążają za głosem swojego serca, realizują swoje marzenie, nie oglądając się na nic. 

Plusem jest również poznanie kolejnej zawodowej grupy ludzi, którzy są związani z górskim światem, ale nie są wspinaczami. To kolejny fragment układki pod tytułem Wspinaczka wysokogórska. Cenny, bo dający nową perspektywę, nowy punkt widzenia. Moro opisuje środowisko pilotów, trochę jakby zaskoczony podobieństwami między nimi a samymi wspinaczami. Oba te środowiska są mocno zamknięte, nastawione na rywalizację, w obu zdarzają się ludzie cudowni, ale i tacy, którzy przy pierwszej sposobności podstawią nogę. Połączenie tych dwóch światów, wiedza o tym, że przecież alpinista to doskonały pilot, bo zna górę jak nikt inny i po prostu wie, gdzie lecieć, jest bardzo cenna. Bardzo podoba mi się działanie Moro, zwłaszcza, że nie skupił się tylko na wspinaczach. Jego celem jest pomaganie również lokalnym mieszkańcom, którzy bez helikopterów są bardzo często odcięci od jakiejkolwiek pomocy.

Ale minusy też są. Czytając tę książkę czułam często dyskomfort. Simone Moro tak bardzo chciał się przedstawić, jako ten jeden jedyny człowiek, który ma rację, że po prostu mi to przeszkadzało. Wracał do wielu sytuacji w górach, które nie były fair, do wielu takich, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Zgoda. Ale po co o nich mówić w książce o lataniu helikopterem? We wspinaczce wysokogórskiej tak jest – są zachowania piękne, ale i te brutalne, egoistyczne. Zdobywanie szczytów to piękna idea, ale ma swoje ciemne strony – pieniądze, zazdrość, wyścig o pierwszeństwo, zwykłe ludzkie ułomności, które nadają charakter wspinaczce. Bo człowiek to tylko człowiek, a naprawdę różne rzeczy wyłażą, jak się jest na wysokości kilku tysięcy metrów. Simoe Moro był wielokrotnie wmieszany w różne niejasne sytuacje, był świadkiem wielu śmierci. Dla niektórych jest zwykłym karierowiczem, dla innych ostatnią ostoją prawdy. Tak zawsze było i będzie, bo przecież każdy ma swoją prawdę i wierzy w to, co chce. Ale od Simone Moro, jako czytelnik, wymagałabym więcej. Trochę za dużo tej goryczy i wylewania swoich prywatnych żalów. To miała być piękna opowieść o zrobieniu czegoś wspaniałego, pomimo wszystko. O spełnianiu marzeń. I jest, ale zaprawiona szczyptą chwalenia się, buty i dziwnego pragnienia podziwu. Byłam zaskoczona, bo w wielu momentach wyłaniał mi się obraz osoby, której zwyczajnie bym raczej nie polubiła. Tak jakby chciał nam opowiedzieć o sobie, o tym, jakim jest wspaniałym człowiekiem bez skazy, podejmującym tylko właściwie decyzje, walczącym z całym światem, który go nie zrozumie. Nie tego się spodziewałam i trochę się zastanawiam, co się wydarzyło. Czy to Simone Moro pozwolił sobie na więcej, skoro już nie ma zamiaru się wspinać? Czy w poprzednich książkach się hamował ze swoimi teoriami spiskowymi? Czy ktoś mu źle doradził, a może jakieś rzeczy wyszły źle w tłumaczeniu?

Ale ostatecznie to nie ma znaczenia. Książka do końca nie wyszła i trochę się boję sięgać po jego kolejną pozycję. Dla mnie jednak chyba najważniejsze jest to, że naprawdę robi w górach coś, co przyniesie wymierne efekty, uratuje wiele ludzi i zmieni życie innym. Ostatecznie Misja helikopter to opowieść, którą warto poznać. Chciałabym jednak, żeby ktoś opisał to zagadnienie z boku, jako pasjonujący reportaż, bo historia opowiadana przez twórcę może być zbyt emocjonalna i subiektywna. Wcześniej napisałam, że cenię ludzi, którzy nie mówią wiele, a robią. Moro robi dużo, ale w tym przypadku byłoby chyba lepiej, żeby dał komuś do napisania swoją historię, albo pozwolił przemówić swoim czynom. Polecam odciąć się od osoby autora i wyłowić z tej książki czysto merytoryczną wiedzę na temat ratownictwa wysokogórskiego. 

♦

Kiedy kończyłam pisać powyższy tekst, znalazłam informację, że w niedzielę zostanie wyemitowany pierwszy odcinek serialu “Ocalić życie na Evereście”, o pilotach ratujących życie wspinaczy. Poniżej link do całego artykułu:

Premierowy odcinek dokumentu „Ocalić życie na Evereście” 19 lutego na Discovery Channel

♦

Za możliwość przeczytania dziękuję

♦

Poprzedni wpis Słuchanie audiobooków

Następny wpis Upór i przekora

KategorieGóry Poza ramami

Etykietyagora alpinizm góry

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

TAGI

agora albatros australia autyzm czarna owca czarne dla dzieci dowody na istnienie dwie siostry góry himalaizm historia insignis japonia kobiece kobiety komiks kosmos kryminał literackie marginesy medycyna Muza mózg nasza księgarnia non fiction nowości obozowa otwarte podróże poznańskie premiery prószyński PWN rebis rozmowa scenariusz na grę sqn virtualo wojna wuj wywiad zapowiedzi Znak zysk i ska

Instagram

Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtore Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtorek_kfs coś innego niż zwykle. Miałam piękną muszelkę, a temat na dzisiaj to koło i nie mogło się to skończyć inaczej. Jeśli obserwowaliście moje stories, to wiecie, że przez ostatnie dwa tygodnie zrobiłam mnóstwo zdjęć kwiatków - jedno zdjęcie musiało się znaleźć w feedzie. 

A poza tym jeśli chodzi o kształty, to przyroda zawsze mnie zachwyca! I ostatecznie jest karuzela, bo absolutnie nie umiem się zdecydować, którą wersję wolę! A Wy? Jaki kolor jest najlepszy - różowy, żółty i czy biały? ⭐

Dzisiaj też powinny pojawić się wrześniowe zapowiedzi, ale będą jutro (jeśli mi się uda je skończyć). Jakiś tak ciężko wrócić po urlopie do stałej rutyny 😁 A na niedzielę szykuję podsumowanie sierpnia, które prawdopodobnie będzie super 😍

Miłego wtorku!

@kobiecafotoszkola #fotowtorek_kfs #fotowtorek #dziewczynykfs #fotografiaprzyrodnicza #muszelka #flowerstagram #tv_living #tv_fadingbeauty #tv_neatly #tv_stilllife #tv_nature #naturephotography #naturegram #flowerpower
Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, któ Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, której lektura wywołała we mnie bardzo dużo emocji. "Trawa" to opowieść o koreańskiej dziewczynie, Lee Ok-sun, która została zmuszona do świadczenia usług seksualnych w japońskiej armii cesarskiej podczas drugiej wojny światowej.

Wizualnie ta opowieść jest jednocześnie piękna i trudna, rysowniczka perfekcyjnie oddała klimat historii. Ale treść... treść zostaje z czytelnikiem na długo. Lee Ok-sun nie miała łatwego życia od samego początku, ale jej los był jednym z wielu podobnych. Oddana z domu rodzinnego, pracująca fizycznie ponad siły, w końcu porwana i zmuszona do pracy seksualnej w dramatycznych warunkach. W wielu miejscach nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, zatrzymywałam się, myślałam. Ten temat historycznie jest mi obcy, więc tym bardziej cieszę się, że ta powieść powstała i że została przetłumaczona na język polski. To opowieść o kobietach, ale również o całym społeczeństwie koreańskim i japońskim (bohaterka po latach wraca do rodziny, ale ta, dowiadując się o seksualnej pracy, ją odtrąca), jest o masakrze w Nankinie, o Hiroszimie, o zamiataniu niewygodnej historii pod dywan i udawaniu, że nigdy się nie wydarzyła. 

To hołd dla kobiet, które przeżyły piekło i nikt nigdy ich za to nie przeprosił ani im tego nie wynagrodził (jeśli w ogóle jest to możliwe). Piękna  książka, którą warto przeczytać, warto dowiedzieć się tych rzeczy, warto poznać tę kobiety. U mnie na pewno ląduje na liście najlepszych książek przeczytanych w tym roku!

@centrala_books #bardziejlubieksiazki #trawa #keumsukgendrykim #komiks #powieśćgraficzna #takczytam #bookstagramtopasja #igreads #czytanie #ksiazka #ksiazkanadzis #bookishart #booksbooksbooks #ksiazkadlaciebie #bibliophile #bibliophilelife #czytaniewplenerze
Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym r Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym razem cykl Bajkowy Rok. Sierpień należał do Pocahontas - to jedna z tych animacji, o których wiemy, że jest o prawdziwej postaci, więc pewnie ten film aż tak bardzo Was nie zaskoczy, jak robiły to poprzednie. Ale warto go obejrzeć, bo poznacie Pocahontas i jej prawdziwą historię, kilka ciekawostek z samej animacji, odbiór animacji wśród rdzennych mieszkańców Ameryki i kilka książek o rdzennych mieszkańcach, które warto przeczytać.

I tym razem bardzo długo myślałam nad zdjęciem. Jak zrobić Pocahontas bez przebierania się za nią? Ostatecznie wygrała scena z kolorowymi liśćmi i różowym niebem. Widać, że chodzi o Pocahontas? 

Miłej niedzieli i koniecznie dajcie znać, jak podobał Wam się film! 

#bardziejlubieksiazki #bajkowyrok #pocahontas #photooftheday #photomanipulationart #manipulationart #manipulationedit #igcreative #disneyprincess #disneyanimation #creativemobs
„Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej prag „Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej pragnęłam w moim życiu, jest po prostu wolność, a to oznacza również wolność od słuchania, co robić i kim być, jak się zachowywać”

I jeszcze jedna urlopowa lektura. "Nie w humorze" zaczęłam czytać w autobusie, skończyłam już na miejscu. Obejrzałam serial na Netflixie i mogę powiedzieć jedno - kocham Fran Lebowitz. Te felietony pochodzą z lat 70., pisała je jako młoda kobieta i są super ciekawe, ale szczerze powiem, że z dużo większą radością przeczytałabym coś, co napisała teraz. 

Uwielbiam takie osoby - sarkastyczne, z ciętą ripostą, bezlitośnie punktujące absurdy naszej rzeczywistości. Odważne, mówiące zawsze to, co myślą, do tego w tym wszystkim szalenie zabawne. I inteligentnie złośliwe. Uwielbiam i podziwiam. Chciałabym taka być, jak już dorosnę. Czasami sobie żartuję, że ja jestem za grzeczna - najczęściej machnę ręką, nic nie powiem. No i jestem z tego typu, że najlepsza riposta zawsze przychodzi do mnie długo po fakcie. Dlatego takie osoby jak Fran mają specjalne miejsce w moim serduszku! 

Czytaliście? Oglądaliście? Jeśli nie, to bardzo polecam! 

Pozowała @mon_stell ♥️

@wydawnictwoznakpl #bardziejlubieksiazki #franlebowitz #niewhumorze #ksiazka #czytanie #bookstagramtopasja #igreaders #czytam #read #booksbooksbooks #czytanie #bookishlove #czytamksiążki
Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zro Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, niż zrobiłaby w innych okolicznościach, tak myślę. Kiedyś już czytałam podobną książkę - "Drwale" Annie Proulx. 

Richard Powers w swojej "Listowieści" zabiera nas w świat drzew. Ale zanim o tym - brawa dla tłumacza Michała Kłobukowskiego za absolutnie genialną pracę. Tytuł to złoto! Książka Powersw to kilka historii o różnych ludziach, ktorych ścieżki w pewnym momencie się przecinają. Ale może bardziej niż o ludziach to historia o drzewach - albo może jeszcze bardziej o relacji między drzewami a człowiekiem.

Dużo się dzisiaj mówi o ekologii, a jednocześnie wycinamy, betonujemy, niszczymy. I nie wiemy o drzewach za wiele, a wystarczy trochę o nich poczytać, żeby odkryć, jak bardzo niesamowite są to organizmy. 

"Listowieść" to była piękna przygoda! Jest tam jeden bohater, który wyjątkowo przypadł mi do gustu - taki, który nie miał możliwości pełnego życia w świecie rzeczywistym, więc wymyślił epicką grę. To też książka z przesłaniem, skłaniająca do refleksji i przypominająca o wartości tego, co nas otacza.

Ps Plus to jedna z najładniejszych okładek w tym roku!

@wydawnictwo_wab #bardziejlubieksiazki #richardpowers #listowieść #theoverstory #ksiazka #bookstagramtopasja #igreads #bookishlove #takczytam #igreaders #booksbooksbooks #booksandnature #ksiazkanadzis #ksiazka #czytam #czytamksiążki #tv_living #beautifulbooks #tv_neatly #tv_fadingbeauty #czytanie
Miałam o tej książce napisać tylko na stories, Miałam o tej książce napisać tylko na stories, ale wczoraj czytałam ją do prawie czwartej nad ranem i pomyślałam, że zasługuje na swoje miejsce w feedzie. Bardzo lubię Jojo Moyes - to takie ksiazki, przy których odpoczywam, resetuję się, czuję się bezpiecznie, bo mają zwykle szczęśliwe zakończenia, ale po drodze czeka mnie wiele wzruszeń.

Trafiałam na jej lepsze i grosze (dla mnie) powieści, ale "Zakazany owoc" trafia na listę tych lepszych. Piękna, spokojna opowieść o ludziach - jak zawsze mamy dwa plany czasów, które w którymś momencie się łączą. 

Ale to co najbardziej mi się podobało to mój znienawidzony motyw. Brzmi dziwnie? Nie cierpię historii, w których dwójka ludzi się kocha najbardziej na świecie, ale nie są razem, zwykle z jakichś bzdurnych powodów. I ta książka pokazała mi, jak bardzo ja się zmieniłam przez ostatnie lata. Bo kiedyś byłam przekonana, że dla prawdziwej miłości można zrobić wszystko, że nie ma takiej przeszkody, której nie można pokonać. Że gdyby u mnie po latach pojawiła się największa miłość i powiedziała "Chodź ze mną" rzuciłbym wszystko i poszła.

Ale dzisiaj już nie. Dzisiaj już wiem, że są rzeczy, których nie można przeskoczyć. Że można chcieć najbardziej na świecie, ale to nie wystarczy. Że czasami odpowiedni czas mija. I że warto doceniać tych, co są, a nie marzyć o tych, których nie ma. I już wiem, że wcale bym wszystkiego nie rzuciła. 

Ale "Zakazany owoc" to zdecydowanie nie tylko romans! Pojawia się tam o wiele więcej ciekawych motywów i postaci! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba, ale bohaterowie z tej książki naprawdę bardzo, bardzo do mnie trafili. Każdy jeden! A to się rzadko zdarza! Czytaliście? Znacie w ogóle tę autorkę?
 
@wydawnictwoznakpl @jojomoyesofficial #bardziejlubieksiazki #jojomoyes #zakazanyowoc #takczytam #bookstagramtopasja
#ksiazka #ksiazkanadzis #ksiazkoholizm #bookishlove #booksbooksbooks #readingismylife #booksandflowers #czytaniewplenerze
No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejs No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejszy #fotowtorek_kfs to hasło #magiafotografii i pomyślałam, że to świetna okazja, żeby wrzucić kilka selfiaków z aparatem. Bo mnie najczęściej można spotkać albo z książką albo z aparatem właśnie.

Zdjęcia robię od dzieciaka. Załapałam się jeszcze na klisze i do tej pory pamiętam, jak z koleżanką robiłyśmy sesję w domu, 36 klatek na filmie, potem szłyśmy wywoływać do fotografa i z niecierpliwością czekałyśmy na to, żeby je obejrzeć. To były świetne czasy! Pamiętam też swoją pierwszą cyfrówkę, to była Minolta. Potem, za pierwsze zarobione na zdjęciach pieniądze, kupiłam sobie lepszy aparat - Canona 350D i to nim robiłam większość czasu zdjęcia. Dopiero niedawno kupiłam sobie Canona 100D i Olumpuska, żeby mieć połączenie wifi.

Kocham fotografię i nawet ostatnio rozmawiałam o tym, że nie umiem się zdecydować na jakiś konkretny rodzaj. Książki, miniaturki, przyroda, portrety, makro, kompozyty - wszystko mnie bawi! Zdjęcia kocham jeszcze za jedną rzecz - za pamięć i łapanie chwil! Uwielbiam oglądać stare zdjęcia, dopiero wtedy widać, jak bardzo ludzka pamięć jest zawodna! Lubię wracać do tego co było i lubię robić zdjęcia na dowód 😊

Choć jestem też osobą, która woli przeżywać niż dokumentować, więc np. na koncertach zdecydowanie nie należę do osób z telefonami w ręku 😊

O fotografii mogłabym mówić i mówić, ale zostawiam Wam kilka fotek i uciekam. Podzielcie się swoimi historiami - jesteście na IG bo lubicie robić zdjęcia? Czy raczej to drugorzędna sprawa? A może polecicie mi jakieś fajne konta że zdjęciami, które wyrywają z butów? 😍

@kobiecafotoszkola #instawtorek #dziewczynykfs #autoportret #zdjecia #fotografia #portret #takczytam #nieczytamborobiezdjecia #starezdjęcia #fotografia
Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Ke Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Kevina Wilsona "Nic tu po was". Na blogu czeka dłuższy tekst, a tutaj napiszę tylko to, że jeśli szukacie powieści z ciekawym pomysłem, to weźcie ją pod uwagę. W końcu nieczęsto możemy poczytać o zapalających się dzieciach! 

Mnie pomysł uwiódł od samego początku i pod tym względem jestem usatysfakcjonowana. Przy okazji ognistego rodzeństwa autor poruszył wiele przeróżnych tematów, które dają do myślenia. To taka książka, w której każdy czytelnik znajdzie coś innego - będą tacy, którzy przejdą obojętnie, ale myślę, że Ci, którzy mają podobne sytuacje w swoim życiu (nie płonące dzieci, wiadomo, ale inne już zdecydowanie mogą się wydarzyć) zapamiętają tę książkę na długo.

A poza tym Wilson dostarczył mi najzwyczajniej w świecie dużo przyjemności z czytania. Lubię takie książki!

Ps Poza tym warto zrobić sobie eksperyment myślowy i podstawić pod zapalające się dzieci coś,czego nie akceptujecie wy albo wasi bliscy. Inność i jej ukrywanie nabiera zupełnie innego wydźwięku.

Za pomoc w zdjęciach dziękuję @mon_stell
♥️
@wydawnictwo_agora #bardziejlubieksiazki #współpraca #takczytam #nictupowas #kevinwilson #photooftheday #photomanipulationart #readingismylife #bookstagrampl #bookstagramtopasja #czytanie #bookishlove #ksiazka #ksiazkowelove #ksiazkanadziś #ksiazkoholizm #booksbooksbooks #readingtime #affitnity #manipulationedit
Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jest Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jestem na wsi, to doceniam wynalazek bieżącej wody, kibelek w domu. Uświadamiam sobie, że rzeczy, które na co dzień wydają się oczywiste, wcale takie nie są. Kto w nocy nie wychodził siku do sławojki, ten nie zna życia 🤣

W końcu niedziela! Już od czwartku nie mogłam się doczekać, żeby Wam pokazać ten film! "Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać" to kolejna książka z serii @_zrozum i chociaż kocham ją wszystkie, to ta ląduje w topce. Jest przeboska - pełna ważnych tematów takich jak wpływ religii na zmianę postrzegania ciała, czy okaleczanie narządów płciowych. Ale też pełna, pełna ciekawostek, które sprawiają że będziecie się śmiać, krzywić albo śmiać i krzywić jednocześnie 😁 W filmie mówię o kilku takich, które najbardziej mi się spodobały, ale gwarantuję Wam - ta książka to złoto!

Co możemy wyczytać z DNA wszy, czym podcierali się Rzymianie, dlaczego moczem płukano usta, kto nauczył nas używania mydła, co ludzie robili, jak nie było jeszcze papieru toaletowego i kiedy pierwszy raz padło w telewizji słowo "okres" i jak wielkim wydarzeniem to było. No i dlaczego sławojka nazywa się sławojka.

Kocham to, że historię można poznawać przez higienę. To trochę historia medycyny, więc myślę, że dlatego mi się tak podoba 😁 W starożytności ludzie cenili kąpiele, a potem było już tylko gorzej - szalenie podoba mi się to, że kiedyś ludzie myśleli, że im będą brudniejsi, tym będą zdrowsi. 

Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to koniecznie musicie poznać i ta książka będzie idealna na start! 

***
No i oczywiście ROZDANIE! Mamy dla dla Was trzy egzemplarze książki! Wpisujcie się w komentarzach, może macie jakieś fajne higieniczne historie? 😁 i koniecznie napiszcie mi, jak Wam się podobał film i co Was zaskoczyło najbardziej! No i czy zachęciłaś Was do przeczytania książka, bo to dla mnie mega ważne!Rozdanie potrwa do końca miesiąca! 

#bardziejlubieksiazki #seriazrozum #zrozum #dawniejludzieżyliwbrudzie #bookblogger #bookstagrampl #bookish #ksiazka #ksiazkanadziś #ksiazkanaweekend #czytam #czytanie #historiahigieny #ksiazka #bookaholic #kochamksiążki
Follow on Instagram
This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

Archiwa

PATRONATY

Tracks WordPress Theme by Compete Themes.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. dowiedz się więcej.
Przeczytaj poprzedni wpis:
Słuchanie audiobooków

 Zostawiam ten krótki wpis na pamiątkę mojego nawrócenia się na audiobooki. Od kiedy nauczyłam się…

Zamknij