Wróć przed zmrokiem

Riley Sager || Tłumaczenie Ryszard Oślizło

Wow, wow, wow! Muszę zacząć ten tekst od takiego zdania, bo podczas lektury miałam je cały czas w głowie. Wiecie co, ja bardzo rzadko do tej pory czytałam horrory. To gatunek zdecydowanie niedoceniany przeze mnie – ale nawet nie jakoś specjalnie, po prostu tak wyszło. Kiedy zrobiłam czytelniczy rachunek sumienia, okazało się, że jednak trochę książek o duchach przeczytałam – ale Wróć przed zmrokiem wysuwa się na topowe miejsce na liście książek, które zrobiły na mnie wrażenie. A o to w takim temacie niełatwo! Na YT przygotowałam film o 13 książkach o nawiedzonych domach, wpadnijcie zobaczyć!

Dlaczego niełatwo, zapytacie. Ano dlatego, że o duchach i nawiedzonych naprawdę trzeba umieć pisać. Nie można przegiąć w żadną ze stron – z jednej strony trzeba umieć utrzymać napięcie odbiorcy i sprawić, by wierzył we wszystko, co się dzieje w historii, z drugiej strony bardzo łatwo popaść w przesadę i wydarzenia, które nie mają sensu nawet w książce o nadprzyrodzonych siłach. Zresztą umówmy się – kiedy czytamy książkę o duchach, nie zadajemy pytania, czy w duchy wierzymy. Po prostu czytamy historię, która ma nas porwać i wywołać emocje! Fakty i prawdopodobieństwo schodzą na dalszy pan, co nie znaczy jednak, że powinno się rezygnować z sensu wydarzeń i stworzonego świata.

Riley Sager napisał genialną historię i zrobił to w świetny sposób! Podoba mi się w niej wszystko. Mamy dwa plany czasowe. Kiedy nasza główna bohaterka miała 5 lat, jej rodzina przeprowadziła się do Baneberry Hall. Po miesiącu uciekli w nocy, a ojciec Maggie napisał bestsellerową powieść o duchach na podstawie ich przeżyć. Już samo to bardzo mi się podoba, bo od samego początku nie jest to typowa opowieść o duchach, a bardziej konfrontacja z przeszłością. Maggie, jako dorosła kobieta wraca do Baneberry Hall – po to, by zrobić remont i sprzedać dom, ale też po to, by dowiedzieć się w końcu, co tak naprawdę wydarzyło się 25 lat temu.

Autor zaskakiwał mnie kilka razy po drodze, a to największy komplement, jaki można napisać o takiej książce. Zaczynałam czytać z jakimś konkretnym nastawieniem, a w trakcie lektury zmieniałam je wielokrotnie. A ostatecznie na sam koniec autor i tak wywiódł mnie w pole – nie domyśliłam się zupełnie niczego! A kierunek, w który autor poprowadził tę historię jest bardzo, bardzo dobry – niestety nie mogę wam nic więcej napisać, żeby nie zdradzić się nawet słówkiem. Mogę zagwarantować, że lekturą będą usatysfakcjonowani i fani historii o duchach, i fani zagadek kryminalnych, ale też ci, którzy do opowieści o duchach podchodzą z dystansem.

Zawsze miałam poczucie, że książkowe horrory nie są straszne. Ja bardziej przeżywam filmy – boję się oglądając dużo bardziej niż czytając. Nie mówiąc o grach – nigdy, przenigdy nie skończyłam sama żadnego horroru. Zawsze wymiękam! Wróć przed zmrokiem nie było jakąś bardzo, bardzo przerażającą lekturą, ale miała momenty, w których odczuwałam niepokój. Autor bardzo umiejętnie zbudował napięcie i atmosferę niepewności, która rośnie ze strony na stronę. Bardzo, bardzo polecam!

 

Jeden komentarz

  1. 18 września 2021
    Odpowiedz

    Kocham powieści o duchach, ale masz rację, że bardzo trudno napisać dobrą, wciągającą historię z tym motywem, która nie będzie przesadzona. Absolutnie zgadzam się też, że zdaniem, że nieważne czy wierzymy w duchy, czy nie to książka musi mieć sens i jakąś dozę realności. Jeśli bohaterowie robią głupoty to najciekawiej zapowiadający się horror mnie wkurza. W każdym razie tytuł dodany na listę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *