Mikronawyki. Niewielkie zmiany, które wiele zmieniają

BJ Fogg || Tłumaczyła Dorota Pomadowska

Większość ludzi działa, opierając się na założeniu, że albo robią coś na wielką skalę, albo wcale.

Rzadko piszę o poradnikach na blogu, głównie dlatego, że mało ich czytam, więc rzadko też trafiam na takie warte uwagi. Taki typ literatury jest bardzo potrzebny, a jeśli poradnik jest dobrze napisany, potrafi zrobić dużo dobrego dla czytelnika. Największą fanką jestem jednak poradników pisanych na podstawie nauki – nie tego, co się autorowi wydaje, a rzetelnych tekstów, które uwzględniają to, jak działa biologia, psychologia i ogólnie człowiek. Takie książki mnie przekonują – często powtarzam, że wiedza o tym, jak działamy, ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. A to, że rozumiemy, dlaczego robimy to, co robimy jest bardzo dobrym punktem wyjścia, by zacząć coś zmieniać, jeśli mamy taką potrzebę.

Do książki BJ Fogga Mikronawyki. Niewielkie zmiany, które wiele zmieniają podchodziłam z dystansem. Bardzo uśmiechnięty pan na skrzydełku, tekst na okładce o sekretnej formule, obietnice zmiany życia – to wszystko na mnie działa dosyć odpychająco. Po przeczytaniu okazało się, że owszem, autor lubi o sobie pisać i lubi podkreślać, że to wszystko jest jego autorska metoda i że to on ją wymyślił, ale jeśli przejdziemy nad tym do porządku dziennego, to znajdziemy w tej książce wiele wartościowych treści. Autor jest behawiorystą, a więc to, o czym pisze jest oparte na nauce.

Wszyscy chcemy coś zmienić. I najczęściej zabieramy się do tego z rozmachem – jeśli chcemy schudnąć, to od razu przestajemy jeść wszystkie ulubione rzeczy, jeśli chcemy zacząć biegać, idziemy od razu biec 5 kilometrów. I najczęściej nam nie wychodzi, bo przecież wyjść nie może! A kiedy nam nie wychodzi, obwiniamy siebie – że nie dość się staraliśmy, że jesteśmy do niczego, że to nie dla nas – i bardzo szybko wracamy do starych nawyków. Ręka w górę kto choć raz tak miał!

BJ Fogg rozłożył takie zachowania na części pierwsze. Opisał wszystko z punktu widzenia behawiorysty, nazwał to projektowaniem zachowania i wymyślił na to własny model. Model ten brzmi poważnie i nie jest taki do końca intuicyjny, ale kiedy go poznamy i zrozumiemy, pozwoli nam analizować własne (i czyjeś) zachowanie i podejmować kroki, by je zmienić. Możemy stosować model zachowania by wzmocnić pozytywne nawyki, a przerwać te negatywne. Przeczytamy o motywacji, możliwościach i bodźcach. Ważnym rozdziałem jest ten o emocjach (dowiecie się z niego na przykład tego, co robić, kiedy nie jesteśmy w stanie poczuć sukcesu). I choć brzmi to bardzo tendencyjnie, to motywem przewodnim książki jest to, że niewielka zmiana może doprowadzić do ogromnej zmiany. I że niewielkie zmiany można wprowadzić szybko i od razu, że nie zależą one od motywacji ani od siły naszej woli.

W tym momencie muszę powiedzieć, że przecież ja też wymyśliłam własną autorską metodę – metodę 5 puzzli. Która w zasadzie jest o tym samym, o czym pisze Fogg, tylko nie ma takiego ładnego naukowego zaplecza. Generalnie chodzi o małe kroki – jeśli masz do ułożenia 1000 puzzli i przerasta cię to, przeraża, nie wiesz nawet od czego zacząć, proponuję, żeby ustawić sobie dzienny limit puzzli do ułożenia. Może być 5, może być 10, mogą być 3. I tyle ułożonych puzzli uznać za sukces (jeśli mamy ochotę układać dalej, to oczywiście można). Tym sposobem codziennie będzie odnosić mały puzzlowy sukces i nawet się nie zorientujemy, kiedy zacznie wyłaniać się ułożony obrazek. I to można przełożyć sobie tak naprawdę na każdą aktywność.

W każdym razie Fogg dorzuca nam całkiem sporo fajnej wiedzy o tym, jak człowiek działa. Przytacza dużo przykładów konkretnych ludzi, więc możemy zobaczyć, jak to działa w praktyce. Są też ćwiczenia dla nas, które pomogą wejść w temat i spróbować własnych sił. Jest też kilka odkryć, jak na przykład to, że nie warto stawiać wszystkiego na motywację, bo ona może się skończyć w najmniej spodziewanym momencie. To taka książka do powolnego czytania, samodzielnego przerabiania poznanych w niej kwestii. To poradnik, który nie onieśmiela, tylko rozumie problemy i daje rozwiązanie. To jest też bardzo dobra książka dla mnie, bo ja dużo rzeczy zaczynam, nie kończę, czasami jestem chodzącym chaosem i zdecydowanie za często mam postawę wszystko albo nic.

I choć na takim zdroworozsądkowym poziomie wiem, że małe kroki są dobre, to lektura Fogga bardzo fajnie uporządkowała mi ten temat w głowie. Myślę, że warte podkreślenia jest również to, że książka nie wywiera żadnej presji na  czytelniku, jak to czasami bywa z poradnikami. Czytamy, dowiadujemy się rzeczy i mamy ochotę sprawdzić je w swoim życiu!

 

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *