
Znam imię i nazwisko Kevina Mitnicka i wiem, że jest hakerem, ale w zasadzie moja wiedza na tym się kończy. Wielokrotnie przymierzałam się do przeczytania jego Sztuki podstępu, ale do tej pory jeszcze mi się to nie udało. Kiedy wpadł mi w ręce Duch w sieci, wyglądał tak pięknie i grubo, że już nie mogłam go odłożyć. W końcu mieliśmy się z Kevinem poznać! Wiecie już bardzo dobrze, że do geniuszy (w jakiejkolwiek dziedzinie) mam ogromną słabość (jest nawet na to naukowy termin ;-)), więc z zapałem zaczęłam czytać 🙂
Pierwsze wrażenie po przeczytaniu? Żałuję, że nie miałam pod ręką jakieś innego geniusza komputerowego albo hakera, który wyjaśniałby mi zawiłości funkcjonowania sieci komputerowych i telefonicznych, w czasach, kiedy internet dopiero powstawał i pojawiały się pierwsze telefony komórkowe. Kevin bardzo dużo miejsca w swojej opowieści poświęca szczegółom technicznym swoich włamań. To jedyne fragmenty, które dla mnie były ciut nużące, ale tylko dlatego, że nie byłam w stanie nic z nich zrozumieć 😉
Kevin Mitnik to samouk, który wiele lat spędził na poznawaniu metod, taktyk i strategii używanych do obchodzenia komputerowych zabezpieczeń i na zdobywaniu wiedzy o funkcjonowaniu systemów komputerowych i telekomunikacyjnych. Jak sam mówi, hakował nie komputery, ale ludzi – i to właśnie jest najciekawszym aspektem całej tej historii. Oprócz tego, że jest genialnym hakerem, Kevin Mitnick jest również mistrzem socjotechniki, czyli niezobowiązującej lub wyrachowanej manipulacji ludźmi, aby zmusić ich do zrobienia czegoś, czego by zwykle nie zrobili. I nakłonienia ich do tego bez wzbudzenia ich podejrzeń. W Duchu w sieci opowiada nam swoją historię – od dziecięcych fascynacji i zainteresowań, poprzez pierwsze próby hakowania, aż do momentu, kiedy stał się najbardziej poszukiwanym hakerem świata. Pokazuje nam cały proces, jak do tego doszło, jednocześnie obalając mity, które narosły wokół jego osoby.

Kiedy czytamy to, co Mitnick pisze, hakowanie wydaje się tak bardzo proste. Dla niego żaden komputer i żadna sieć nie miały tajemnic, wszystko było jasne i zrozumiałe. Linijki kodów czytał z taką łatwością, jak ja czytałam książkę o nim 🙂 Ale to jest cecha charakterystyczna jednostek wyjątkowych – umieją sprawić, że coś, co tak naprawdę jest cholernie trudne i skomplikowane, wygląda na łatwe i przyjemne. I najczęściej dla nich takie jest. Dla Kevina Mitnicka socjotechnika to jeden, wielki plac zabaw. Ale czytając o jego działaniach, uświadomiłam sobie, jak bardzo wielu czynności i telefonów wymaga zdobycie interesującej informacji. Tak, dzwonił do ludzi i pytał o tajne informacje i hasła. Tak, ludzie mu je podawali. Ale przecież on ich nie hipnotyzował, nie czarował, nie zgadywał (no dobra, czasami zgadywał). Po prostu wiedział do kogo dzwoni, wiedział jakie pytania zadać i jakich odpowiedzi udzielić, by uzyskać to, co chciał. A to wymagało ogromu (naprawdę ogromu!) przygotowań. Coś, co dla zwykłego człowieka byłoby nudne, nużące i właściwie bez sensu, dla Kevina Mitnicka stanowiło najlepszą rozrywkę na świecie. I właśnie dlatego jest on dzisiaj najsławniejszym (byłym) hakerem na świecie 🙂
Książka jest świetna z wielu powodów. Oczywiście wszelkiego rodzaju komputerowców nie muszę przekonywać, że to lektura właśnie dla nich. Osoby, które z komputerami nie mają nic wspólnego, mogę uspokoić – znajdziecie w tej książce dużo, dużo więcej. Wielkim plusem jest możliwość dotarcia do prawdy – wokół Kevina Mitnicka narosło tyle legend i mitów, że jest on właściwie już jakąś legendą funkcjonującą w popkulturze. A jak wiadomo, od legendy do prawdy droga daleka. Więc Duch w sieci jest szansą na dowiedzenie się, jak to naprawdę było 🙂 Ale chyba najważniejszą zaletą tej książki, jest uświadamianie ludziom zagrożeń. Nie jesteśmy w stanie uniknąć wszystkich, ale możemy być bardziej świadomi, uważni i myślący. Czasami Kevin był tak dobrze przygotowany, że jego ofiara nie miała szans. Ale czasami wcale nie musiał wkładać wiele wysiłku w to, by wydobyć od kogoś hasła, czasami ludzie sami podawali mu istotne szczegóły, nawet bez pytania.
Włamania, pościgi, fałszywe tożsamości, ucieczki przed FBI, a wszystko po to, żeby dla zabawy łamać zabezpieczenia. Cały Kevin.
https://www.youtube.com/watch?v=Q7G3kKRdUl4
Bardzo mocno polecam serial Mr. Robot, jeśli lubisz takie klimaty. A człowiek zawsze jest najsłabszym elementem każdego systemu komputerowego.
Lubię! Czytałam o nim i obejrzę na pewno, choć zbieram się do tego już chyba z drugi miesiąc!
To już nic więcej nie piszę, bo czasem nadmierne polecanie potrafi zniechęcić.