To będzie krótki wpis, bo cokolwiek napiszę o Andrzeju Stasiuku wydaje mi się słabe i nie godne 🙂 Moim pierwszym zarzutem do tej książki miał być format. Kucając to malutka książeczka. Ale po przeczytaniu zrozumiałam, że ona nie mogła inaczej wyglądać. Ma postać tomika wierszy, bo zawartość to poezja. Poezja napisana prozą. Andrzej Stasiuk ma wyjątkowy dar obserwowania naszej rzeczywistości i opisywania jej w sposób prosty i bardzo celny, a jednocześnie poetycki i metaforyczny. Jak mu się to udaje połączyć, nie mam pojęcia.
Kucając to zbiór wcześniejszych tekstów Andrzeja Stasiuka, w których autor bierze na warsztat przyrodę. Zwierzęta, te domowe, te hodowlane, i te dzikie. Te przyjacielskie i te wrogie. Rozważania o nich zamieniają się w rozważania o człowieku, o naszym miejscu w przyrodzie, o przemijaniu, o życiu i śmierci. Możemy przekonać się, jak inaczej wygląda świat, gdy zatrzymamy się na chwilę, kucniemy i uważnie spojrzymy na niego z tej perspektywy.
Andrzej Stasiuk pisze o rzeczach, które każdy z nas widzi, których każdy może doświadczyć. Pisze o zachodach i wchodach słońca, pisze o swoich zwierzętach, o ptakach, które przelatują mu nad głową. Pisze o poznanych ludziach i tych nie poznanych, tych, którzy wyglądają zza firanek. Różnica pomiędzy nami a Andrzejem Stasiukiem polega na tym, że jemu się chce – poznawać świat, dotykać go, smakować, próbować zrozumieć jego sens. My obok takich rzeczy przechodzimy nie zastanawiając się nad nimi. Zastanawia się za nas Andrzej Stasiuk. Rozkłada świat na czynniki pierwsze, każdy z nich zostaje opisany dokładnie i zaskakująco. Czytanie tej książki na głos to czysta przyjemność. Podoba mi się jego spojrzenie na świat i ludzi – głębokie, refleksyjne, przepełnione filozofią i historią, a jednak pochodzące od człowieka, który rozumie, że nic nie wie, że jego starania zrozumienia świata pozostaną jedynie staraniami, że jest malutkim trybikiem w ogromnym wszechświecie. Trybikiem, który zniknie, a wszystko będzie dalej trwało.
To książka dla wszystkich, którzy chcą zwolnić na trochę, których zmęczyła ta ciągła gonitwa, którzy chcą się wypisać z współczesnego, technologicznego świata. Dla tych, którzy chcą wrócić, choć na chwilę, do tego, co było kiedyś, do obcowania z naturą, którzy chcą odkryć . Świat Stasiuka jest prosty, nasz, codzienny, a jednak on dostrzega w nim magię, coś tajemniczego i nadprzyrodzonego, trwanie i przemijanie. Podoba mi się takie spojrzenie, taka filozofia życia, takie “bycie”.
Ale poczułam się też oszukana. Wszystkie teksty zostały zaczerpnięte z wcześniejszych książek, a tutaj po prostu tematycznie zebrane. Tak, oszukałam się sama, bo nie doczytałam na okładce, że to wybór prozy. Może byłam zbytnio podekscytowana nową książką Stasiuka 🙂 Przede mną jeszcze lektura Życie to jednak strata jest (to chyba jedyna książka, której przeczytanie odkładam, bo tak samo bardzo chcę ją przeczytać i nie chcę jej kończyć), a potem pozostaje czekać na kolejny, nowy tekst Andrzeja Stasiuka.
Na wyróżnienie zasługują przepiękne ilustracje Kamila Targosza!

Książka jest przede wszystkim pięknie wydana. Poezja dla oczu i ducha!
Ja na początku przyznam, że byłam rozczarowana wielkością i grubością, ale bardzo szybko mi przeszło 🙂