• Aga Luberadzka

    Zdecydowanie mój must have! I jak czytałam Twój opis, to od razu miałam nieprzepartą ochotę wybiec z biura, złapać plecak, obuć się w trampki i iść. Zwyczajnie iść 🙂
    Piękny opis Diano 🙂 Ściskam!

  • Marta Murawska

    Po tym opisie wiem, że muszę mieć
    tę książkę na swojej półce! Jak byłam mała często chodziłam z babcią na spacery
    po mieście, po parku lub na ogródki działkowe. Uwielbiałam te małe-wielkie wyprawy.
    Babcia była dyplomowaną zielarką i zawsze opowiadała mi o mijanych roślinach. Odkąd
    sama mieszkam na wsi wyznaczyłam już sobie wiele ścieżek. Mam wyjątkowe
    szczęście bo moja okolica jest pełna cudownych pożytecznych krzewów i drzew. Moją
    ulubioną porą na spacery jest późne lato i jesień. Zbieram wtedy dziki bez i
    głóg na soki. Owoce dzikiej róży na nalewki. Rajskie jabłuszka na konfiturę,
    która tak pięknie wygląda w słoiczku, że aż żal ją jeść. Zawsze z
    niecierpliwością czekam na śliwę tarninę, o której już chyba wszyscy zapomnieli…
    Ale to to najbardziej kocham w moich wędrówkach to, że mimo iż dobrze znam
    swoje ścieżki to często coś mnie zaskakuje. Ostatnio na skraju małego lasku i znalazłam
    polankę, na której połaciami rośnie topinambur. Czułam, że to dar natury ze specjalną
    dedykacją dla mnie.

  • Marta Murawska

    Po tym opisie wiem, że muszę mieć tę książkę na swojej półce! Jak byłam mała często chodziłam z babcią na spacery po mieście, po parku lub na ogródki działkowe. Uwielbiałam te małe-wielkie wyprawy. Babcia była dyplomowaną zielarką i zawsze opowiadała mi o mijanych roślinach. Odkąd
    sama mieszkam na wsi wyznaczyłam już sobie wiele ścieżek. Mam wyjątkowe szczęście bo moja okolica jest pełna cudownych pożytecznych krzewów i drzew. Moją ulubioną porą na spacery jest późne lato i jesień. Zbieram wtedy dziki bez i głóg na soki. Owoce dzikiej róży i czeremchy na nalewki. Rajskie jabłuszka na konfiturę, która tak pięknie wygląda w słoiczku, że aż żal ją jeść. Zawsze z niecierpliwością czekam na śliwę tarninę, o której już chyba wszyscy zapomnieli…
    Ale to to najbardziej kocham w moich wędrówkach to, że mimo iż dobrze znam swoje ścieżki to często coś mnie zaskakuje. Ostatnio na skraju małego lasku i znalazłam polankę, na której połaciami rośnie topinambur. Czułam, że to dar natury ze specjalnądedykacją dla mnie.