Majowe zapowiedzi

Przygotowywanie zapowiedzi na maj zawsze boli najbardziej. Jest ich najwięcej, wszystkie są ciekawe i wszystkie chciałoby się przeczytać od razu. Z lękiem też myślę o warszawskich targach, gdzie większość z nich będzie się na mnie patrzyła z półek i wołała kup mnie, kup mnie. Można się śmiać, ale oparcie się tej pokusie wymaga naprawdę wiele wysiłku i nie zawsze się udaje niestety. W tym roku maj jest wyjątkowo obfity. Z ciekawości sprawdziłam, jak wyglądało to roku temu. W 2017 roku byłam zainteresowana 19 książkami. Przeczytałam 11 z nich – to chyba całkiem niezły wynik. Więc trochę czuję się usprawiedliwiona i w tym roku mam dla Was aż 23 zapowiedzi. Ale zanim przerazicie się, że za dużo, śpieszę napisać, że to tak naprawdę lista bardzo dokładnie wybranych książek, które muszę przeczytać. Musiałam odrzucić wszystkie książki, które może chciałabym przeczytać, bo lista byłaby trzy razy dłuższa!

Na początek pochwalę się trzema kolejnymi patronatami. Amundsen. Ostatni wiking Stephena Bowna to jedna z książek tego roku. Po pierwsze – odkryłam autora i wspaniałe książki, jakie pisze. Po drugie – sam Amundsen. Nie jestem w stanie opisać swojej radości, że ta książka pojawiła się u nas i z pewnością będę Was mocno namawiać do czytania! Golden Hill przekonało mnie z kolei fabułą, czasem i miejscem akcji. Nowy Jork w XVIII wieku to zdecydowanie fascynujące miejsce, a tajemniczy bohater obiecuje wiele różnych emocji podczas lektury. Przepaść z jednej strony nie powinna Was dziwić, bo przecież góry. Z drugiej strony – to powieść, a ja rzadko do tej pory obejmowałam patronatem powieści. Ale góry wygrały – zapowiada się naprawdę świetna lektura! Himalaje, rok 1935. Kanczendzonga. Mityczna góra, trzeci co do wielkości szczyt na Ziemi. Jej lawiny są zabójcze, a rozrzedzone powietrze i ekstremalne wysokości wywołują zaburzenia, które mogą doprowadzić do obłędu. Pięciu Anglików wyrusza z Dardżyling, pragnąc zdobyć święty szczyt. Ich odwaga i upór nie zachwieją się, aż do czasu… Góra nie jest ich jedynym przeciwnikiem – jeszcze jedno, koszmarne niebezpieczeństwo czai się w przepaści… Mnie to przekonuje!

Kolejne trzy tytuły to perfekcyjna wizualizacja moich zainteresowań. Góry – biografia Artura Hajzera autorstwa Bartka Dobrocha. Wszystko tu pasuje i gra i wiem, że to będzie doskonała lektura. Fotografia – Annie Leibovitz to jedna z moich ulubionych fotografek, wzór do naśladowania, nawet jeśli nie w samej fotografii, to w podejściu do niej. Podziwiam ją już od wielu lat i ten album musi być mój! Malarka ptaków natomiast łączy w sobie tyle moich ulubionych wątków, że trudno to nawet wymienić w jednym zdaniu! Przeczytajcie opis: Londyn, lata 20. XIX wieku. Młoda guwernantka zakochuje się w wymagającym i ambitnym geniuszu. Przy nim dojrzewa jako kobieta i artystka. Wyprzedza swoje czasy, łącząc wymogi życia artystycznego z rolami żony, kochanki, pomocnicy i matki. Doświadcza wszystkiego, co dla kobiet jej epoki stanowiło chleb powszedni – ciąże jedna po drugiej, poronienia, umierające dzieci, a jednocześnie na przekór konwenansom bierze udział w pionierskiej wyprawie do Australii. W złotych czasach odkryć przyrodniczych jej talent tchnął życie w ilustracje setek egzotycznych nowych gatunków ptaków, w tym sławnych zięb z Galapagos. Malarka ptaków oddaje wreszcie głos pasjonującej postaci będącej kimś znacznie więcej niż tylko kobietą stojącą w cieniu mężczyzny. Elizabeth Gould wreszcie staje w centrum uwagi, na należnym jej miejscu. Już nie mogę się jej doczekać!

Nie zostawiam również wątków kryminalnych. Laleczki skazańców to bardzo mocny reportaż. Holenderska reporterka Linda Polman opisuje skomplikowaną sytuację teksańskich skazańców na tle amerykańskiego systemu karnego. Rozmawia z kobietami, które zdecydowały się na małżeństwo z osadzonymi w celach śmierci, z lewicowymi aktywistami walczącymi z niehumanitarnym systemem sądowniczym, z pastorami przymykającymi oko na brutalne metody wymierzania sprawiedliwości, z kolekcjonerami „murderabiliów” z całego świata, a przede wszystkim z samymi więźniami, dla których kara śmierci jest często wybawieniem od trudnej codzienności więzienia. W tym temacie będę czytać niedługo Przed egzekucją Helen Prejean i mam wrażenie że obydwie te książki trzeba czytać razem. W Skazanych na potępienie przenosimy się do Polski i Zakładu Karnego nr 1 dla Kobiet w Grudziądzu. Warto znać i orientować się w polskim więziennictwie, nie tylko tym amerykańskim (choć lepiej orientować się tylko teoretycznie, wiadomo!). Czarna ręka. O początkach amerykańskiej mafii i o człowieku, który próbował ją powstrzymać Stephena Talty’ego również zapowiada się bardzo ciekawie. To frapujący obraz początków amerykańskiej mafii u progu XX wieku. I o ile akurat polska mafia i ta współczesna mnie niespecjalnie interesuje, tak jej początki już jak najbardziej.

No i kosmos – ostatnio mamy modę na kosmiczne książki, a to mnie szalenie cieszy. Uwielbiam czytać o rzeczach, których sama nigdy nie doświadczę, to raz. A dwa – takie książki dają człowiekowi odpowiednią perspektywę patrzenia właściwie na wszystko. Kosmiczne dziewczyny to moja lektura obowiązkowa – bo co jak co, ale połączenie kosmosu z kobietami musi być wystrzałowe! Nieziemskie wyzwanie to kolejne wspomnienia astronauty, ale takie rzeczy po pierwsze nigdy się nie nudzą, a po drugie – nie wiem, jak oni to robią, bo piszą w zasadzie o podobnych rzeczach, ale każdy robi w tak inny sposób. Uwielbiam takie książki! Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym zamyka kosmiczną listę. To idealna pomoc przy planowaniu wyjazdu dla każdego ciekawego świata (i wszechświata) podróżnika, która pozwoli Ci dowiedzieć się, jak wygląda lot w kosmos, ile trwa i jakie atrakcje czekają na każdej z planet. Piszę się na to!

Zbrodnie roślin to wznowienie – poprzednia okładka była wprawdzie ładniejsza, ale już teraz jest chyba nie do dostania. Samą książkę chciałam przeczytać od dawna, więc bardzo cieszę się, że jest wznowienie. O roślinach nie myślimy raczej w kategoriach kryminalnych, ale Amy Stewart pokazuje, że powinniśmy. Z tej serii są jeszcze Zbrodnie robali – mam nadzieję, że też pojawi się wznowienie! Życie w średniowiecznej wsi to coś dla fanów Średniowiecza. Jakiś czas temu furorę zrobiła książka Życie w średniowiecznym zamkuMimo że znowu mamy tego nieszczęsnego Martina na okładce, lektura zapowiada się naprawdę zacna. Książka Już nie żyjesz to dokładnie taki typ książki, który uwielbiam. Co by się stało, gdybyś został prawdziwą ludzką kulą armatnią? Albo gdybyś znalazł się w samym środku roju komarów? Czy mógłbyś pokonać wodospad Niagara w beczce i pozostać żywym? Ile ciasteczek mógłbyś zjeść, gdybyś był Ciasteczkowym Potworem? Chcę znać odpowiedzi na te pytania! Pamiętajcie też, że mamy już podobną książkę, napisaną przez Szymona Drobniaka Co nas może zabić w mieście? Bardzo polecam! I na koniec reportaż Adama Jarniewskiego Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii. Interesują mnie te regiony. Po prostu.

W tym miesiącu wyjątkowo dużo powieści zwróciło moją uwagę. Tutaj pokazuję jedynie cztery najciekawsze, o których pamiętam w tym momencie. O Dragonus Cracovus opowiadałam Wam już sporo, ale powtórzę tutaj – pomysł Marty Kurek jest świetny, wykorzystanie polskich legend i polskiej rzeczywistości do stworzenia wspaniałej, wręcz epickiej opowieści o smokach, jest wspaniałe. Zachwycamy się obcymi smokami, a możemy mieć własne 😉 Książka zdecydowanie warta uwagi! Gorączka Mary Beth Keane również mnie mocno intryguje. Kto nie słyszał o Tyfusowej Mary? Autorka pokazuje jej historię, która jest fascynująca, ale to również historia której równorzędnymi bohaterami są Nowy Jork początku XX wieku i ówczesny rozkwit medycyny. Więc już kocham! Lód Laline Paull z kolei to tereny Arktyki, więc też koniecznie muszę przeczytać. Powieść zaklasyfikowana jest jako horror/thriller/kryminał, więc może być ciekawie. No i japoński kryminał Sześć cztery. Japońska literatura mocno mnie przyciąga i zawsze znajduję w niej coś interesującego. A kryminał liczący 700 stron zdecydowanie obiecuje sporo i na pewno będzie wyzwaniem.

Na koniec trzy książki teoretycznie dla dzieci, ale tak naprawdę dla wszystkich. Druga część Dam, dziewuch, dziewczyn Anny Dziewit-Meller, na którą czekam bardzo mocno, bo to będą Podróże w spódnicy. A wiecie, że do podróżniczek mam olbrzymi sentyment! Dziewczynka, która wypiła księżyc to piękna baśń, której nie możecie przegapić. Od wieków mieszkańcy Protektoratu wierzą, że pobliski las zamieszkuje okrutna wiedźma, której gniew obłaskawić może tylko najmłodszy mieszkaniec osady złożony w ofierze złej czarownicy. Co roku pozostawiają więc w lesie niemowlę, licząc na to, że danina z niewinnego życia powstrzyma wiedźmę przed terroryzowaniem ich miasta. Ale Xan jest dobra. Dom w leśnym zaciszu dzieli z mądrym potworem Glerkiem i maleńkim smokiem Fyrianem o wielobarwnych skrzydłach. Ratuje ona porzucone dzieci i oddaje w opiekę rodzinom po drugiej stronie lasu, karmiąc niemowlęta blaskiem gwiazd. Jednemu z nich przypadkowo daje jednak do wypicia blask księżyca, napełniając je magią o niewyobrażalnej mocy. Xan postanawia sama wychować tę niezwykłą dziewczynkę. Kiedy zbliżają się trzynaste urodziny Luny, jej moc przybiera na sile… No i na sam koniec Wielkie podróże. Przygody śmiałków od Marca Polo do wyprawy na Księżyc. Odkrywaj świat wraz z największymi poszukiwaczami przygód w dziejach. Dowiedz się, w jaki sposób niewolnik został człowiekiem, który jako pierwszy okrążył glob, i jak podróżnicy w nieznane radzili sobie z niedostatkiem żywności i wody. Poczuj emocje, jakie budzi dostrzeżenie po raz pierwszy nowego lądu, kosztowanie nieznanych owoców i obserwacja nieznanych zwierząt. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie książki!

Piszcie w komentarzach, na co Wy czekacie najbardziej!