
Aorta to debiut Bartosza Szczygielskiego, młodego człowieka, już pisarza, wytatuowanego wielbiciela Brada Pitta. Tak sobie myślę, że ciekawe książki piszą ciekawi ludzie, a Bartek jest idealnym przykładem 🙂 Aorta zbiera same pozytywne recenzje, z okładki woła do nas Katarzyna Bonda, że już dawno nie czytała tak dobrego polskiego kryminału, a Gabriel Byś ma szansę stać się nową gwiazdą polskiej literackiej sceny kryminalnej. Po takich bardzo pozytywnych reakcjach, z ogromną ciekawością zabrałam się do czytania.
Aorta to kryminał, a więc mamy komisarza policji, Gabriela Bysia, i mamy sprawę kryminalną, czyli brutalne morderstwo w Pruszkowie. I tyle w zasadzie Wam o fabule napiszę (jak zawsze! ;-)). Aorta posiada bardzo czytelne kryminalne ramy, a przestrzeń pomiędzy nimi jest wypełniona prawdziwym, kryminalnym mięsem, ale nie tylko. Bo morderstwo nie jest takie oczywiste i proste do rozwiązania, bo bohaterowie są świetnie skonstruowani (są ciekawi, wielowymiarowi, niejednoznaczni), bo wydarzenia prowokują wiele pytań wykraczających poza fabułę książki, a granica tego, co dobre albo złe jest już dawno zatarta. Podoba mi się też styl pisania Szczygielskiego – czasami krótko i zwięźle, z mocną puentą; czasami z dokładnym i szczegółowym opisem; zawsze z ironią, ciętym dowcipem, trochę zadziornie, trochę szyderczo. I wszystko jest na swoim miejscu – tam, gdzie ma być mocno, jest krótko; tam, gdzie czytelnik powinien zwrócić uwagę na szczegół, połączyć pewne kropki, jest dłużej. Nadaje to świetny rytm tej opowieści, a to z kolei sprawia, że czyta się ją naprawdę bardzo dobrze (i szybko!)
Ale takim największym, moim osobistym medalem dla Bartosza Szczygielskiego będzie medal za klimat. Bo niby polski kryminał, a jakby amerykański (to wszystko przez tego Brada Pitta!). Amerykański nie dlatego, bo Ameryka jest taka cudowna, i że wszystko, co amerykańskie jest lepsze. Amerykański w znaczeniu zbioru cech, które utarły się już w zbiorowej świadomości jako typowe dla danego gatunku i nadające mu charakter. Aorta jest brudna i ponura. Jest w niej jakiś fatalizm, którego jeszcze tak do końca nie można nazwać w pierwszej części. Myślę, że będzie bardziej wyczuwalny w kontynuacji, kiedy będziemy już wiedzieć, z czym i z kim mamy do czynienia. Kojarzy mi się z serialami kryminalnymi, w których główny bohater jest sponiewierany przez życie, na wiecznym kacu, w pomiętym ubraniu, zawsze ze spalonym do połowy papierosem. Tam zawsze jest półmrok, pada deszcz i wszystko na ekranie sugeruje widzowi, że za chwilę coś się stanie. I że najgorsze jeszcze przed nami. I Aorta jest dokładnie taka sama – pomięta i deszczowa.
Zakończenie to mocny punkt – punkt kończący historię i doskonały punkt wyjścia do następnej. Mnie ono aż tak bardzo nie zaskoczyło (znowu ten Brad Pitt!), ale to nie znaczy, że zaskakujące nie jest. Jest. Jest cholernie mocne. I dobre. I odważne. I czekam z wielką niecierpliwością na kolejną część – bardzo, bardzo jestem ciekawa, co się wydarzy!
♦
◊ A jeśli macie ochotę poznać autora bliżej, wpadnijcie do Na regale u Marty Mrowiec na świetny wywiad.
♦
Zaraz, zaraz. To jakie w końcu cechy ma ten amerykański kryminał? Bo te, które padły w tekście bardziej pasują mi do skandynawskiego.
Masz rację 🙂 Ale mi zdecydowanie bardziej się “Aorta” kojarzy jest z amerykańskim światem, amerykańskimi ciemnymi uliczkami, amerykańskimi przestępcami. To wszystko wina Brada Pitta – autora ten świat fascynuje i pewnie dlatego to się bardziej da wyczuć 🙂
Brat Pitt Ziem Nadwiślańskich, na pohybel mu! 😉
Fajnie, że termin “polski kryminał” zaczyna się jakoś tam krystalizować i tworzyć własne cechy charakterystyczne. Chętnie przeczytam tę książkę, zwłaszcza jeśli ma rekomendację Katarzyny Bondy.
Przeczytaj koniecznie, bo wart jest uwagi 🙂
Ooo dziękuję za polecenie! 😉
[…] zostanie Bartoszem Szczygielskim, swoją własną markiem i znakiem rozpoznawczym. Aorta, pierwsza część trylogii z Gabrielem Bysiem spowodowała poruszenie u nas na rynku – […]
[…] Autora na pewno znacie – na blogu też już pisałam o jego książkach, najpierw o debiucie Aorcie, potem o Krwi. Przeczytałam wszystkie jego książki i z całą pewnością mogę napisać […]