
Jak ja się cieszę, że w ostatnim czasie pojawia się tyle książek o przyrodzie. Temat chyba stał się modny, bo gdzie nie spojrzę, jakieś wydawnictwo wydaje kolejną książkę o roślinach czy zwierzętach. Pisałam niedawno przecież o Sekretach roślin, teraz o Duchowym życiu zwierząt, a mają do mnie przyjść co najmniej jeszcze dwie książki o roślinach. Mam wrażenie, że modę na takie tematy trochę zapoczątkowała cudowna seria EKO Wydawnictwa Marginesy. Jaki by ten powód nie był, ogromnie się z tego cieszę. Uważam, że dzięki czytaniu i poznawaniu roślin i zwierząt, stajemy się bardziej świadomymi ludźmi. Nawet jeśli nie zapamiętujemy wszystkiego z treści, nawet jeśli lekko przechodzimy do następnej książki, to coś w nas zostaje, jeśli nie w świadomości, to w podświadomości. Inaczej patrzymy na zwierzaki, dostrzegamy więcej. Widzę to po sobie. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ja może i lubię przyrodę, ale raczej w kontrolowanym wydaniu. Nie lubię mrówek, uciekam przed majowymi chrabąszczami z piskiem i gwałtownym machaniem rękami, nawet jak jestem u siebie na wsi, to raczej unikam styczności z robalami, a pielenia i grzebania się w ziemi to unikam już z całą pewnością. Taki ze mnie fan przyrody 😉 Więc może w takim codziennym wydaniu się nie sprawdzam jako miłośnik, ale lubię o sobie myśleć w tej kwestii w szerszej perspektywie. Pamiętam jak czytałam książkę Jane Goodall Mądrość i cuda świata roślin – to właśnie ona zapoczątkowała we mnie miłość do takich lektur. Jest absolutnie niesamowita, sprawiająca, że otwiera się oczy szeroko ze zdumienia. I zostaje w człowieku na zawsze!
O zwierzętach również zdarzało mi się już czytać. Pamiętacie na przykład recenzję Animal Rationale? To książka, która doskonale pokazuje, że zwierzęta w wielu sprawach są podobne do nas. I że w wielu są lepsze, a my moglibyśmy się od nich dużo nauczyć. Peter Wohlleben to leśnik i popularyzator nauki, którego miłość do otaczającego nas świata można wyczuć już po pierwszym słowie. Po wielkim sukcesie Sekretnego życia drzew pojawiła się część kolejna – Duchowe życie zwierząt. Dzięki Bibliotece Akustycznej miałam przyjemność posłuchać, jak Stanisław Biczysko ją czyta. Aktor ma bardzo łagodny, spokojny i miły głos, taki, który wywołuje w tobie wrażenie, że skądś go znasz. Słucha się go z łatwością, choć pewnie duża w tym zasługa również treści i tłumaczenia.

Jeśli chodzi o treść, to znajdziecie w niej dokładnie to, co sugeruje tytuł. Jeśli czytacie o zwierzakach sporo, część rzeczy być może wcale nie będzie zaskakująca, ale to przecież nic nie szkodzi. Wohlleben opowiada o nich z taką miłością, pasją i ciekawością, że niezależnie od tego, czy coś jest dla was nowe, czy już znane, ekscytujecie się razem z nim. Dzisiaj nie jest już odkryciem, że zwierzęta mają duchowe życie, ale zebranie tego w tak przystępnej, popularnonaukowej pozycji, łączącej ze sobą przeróżne aspekty tego tematu, jest naprawdę świetne! Nie ma tam przesytu nauką, nie ma również teorii bez pokrycia i myślenia życzeniowego. Wohlleben pisze o swoim życiu, swoich badaniach i swoich zwierzętach. Przytacza również wyniki badań innych osób, ale robi to w sposób bardzo przystępny i równoważy je za chwilę opisem jakiejś sytuacji z lasu czy pola.
Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem tej książki jest umiejętność jej autora do zestawienia życia człowieka z życiem zwierzęcia. Robi kalkę, na której bardzo wyraźnie widać, jak bardzo jesteśmy podobni. Niby o tym wiemy, ale kiedy ktoś nam to pokaże czarno na białym, i tak robimy wielkie wow. Więc jeśli chcecie się dowiedzieć co nieco o sadomasochistycznych ślimakach, które zwierzęta wołają się po imionach albo o czym śnią muszki owocówki śnią, koniecznie przeczytajcie. Wracając z pracy i słuchając o tym, że miasta to perełki ekologiczne, aż przystanęłam ze zdumienia. Nigdy nie myślałam o nich w ten sposób i teraz naprawdę trochę inaczej rozglądam się wokół.
Lekka i przyjemna, pełna wiedzy, ale również inspiracji i pozytywnej energii. Lubię, kiedy nauka wkracza w taki sposób do domów. Jestem pewna, że jej lektura da wam dużo dobrego.
Sekretne życie drzew jeszcze przede mną, ale specjalnie nie kupowałam do tej pory. Liczę na jakiś ładny box do kupienia z Duchowym życiem zwierząt, oczywiście wydania ilustrowane 🙂 Słuchało się rewelacyjnie, ale dla wszystkich srok okładkowych i wielbicieli papieru – forma fizyczna jest jak najbardziej pożądana. Te okładki są absolutnie boskie!
♦
Za możliwość przesłuchania dziękuję

♦
Również bardzo lubię ten trend eko 🙂 Co prawda ostatnio zawiodłam się “Dzikim seksem” (strasznie sztywny, naukowy język, brrr…), ale i tak mam ochotę na kolejne podobne pozycje 🙂 I muszę w takim razie przeczytać Goodall, bo ta lektura wciąż przede mną.
Czasami zdarzają się wpadki. Ja na przykład nie byłam taka zachwycona jak wszyscy “Wilkiem zwanym Romeo” 😉 Bardzo fajna historia, ale tak napisana, że jakoś mnie znudziła 🙂 A Goodall to absolutnie musisz – jest c u d o w n a…
Wypożyczyłam już od siebie – dobrze pracować w bibliotece 😀
Dobrze… i nie dobrze, bo kolejki książek na półkach cały czas rosną masakrycznie szybko 😀
A to jest druga strona tego medalu 😀
A nowe zamówienia spływają – na przykład z dzisiejszego znowu przyjdzie co najmniej 4-5 książek, które chciałabym przeczytać 😀 Normalny człowiek, nie pracujący w biblio ma to oszczędzone 😀 Ale nie wyobrażam sobie innej pracy 😉
Ja chyba też nie… A ile masz teraz łącznie wypożyczonych książek? Ja 38 😀
Hahaahaha 😀 Ja mam “jedynie” 14 w tym momencie 😀
Kurczę, a myślałam, że będziesz mieć więcej, bo ja już ostatnio tak ładnie oddaję na bieżąco 😀 Tylko jeszcze w końcu są recenzenckie i własne 😀
Ja właśnie dzięki recenzenckim zmniejszyłam wypożyczanie 😉 No i rozsądek zaczął brać górę, bo przecież i tak nie przeczytam wszystkiego naraz. Więc dzielne zaczęłam się opanowywać 😀
No więc ja też jestem już w fazie “opanowywania się”, jak były zakupy 3 lata temu to dobiłam do 70 wypożyczeń 😀
Ha! No, to postęp jest! 😀
Może ktoś by tę książkę wysłał ministrowi Szyszce?
Ktoś powinien to zrobić. I tę drugą też 🙂
[…] u Diany z bloga Bardziej lubię książki – „Duchowe życie zwierząt”, […]
To fakt – okładki są śliczne. Tak jak Twój blog ^^ Bardzo się cieszę, że go odkryłam 🙂
[…] i zwierząt w miejskiej dżungli Nathanaela Johnsona. Zwłaszcza, że Peter Wohlleben w Duchowym życiu zwierząt uświadomił mi, że to właśnie miasta potrafią być perełkami […]