komentarzy 9

  1. 25 lutego 2019
    Odpowiedz

    Również cieszę się, że dostępne jest wznowienie tej książki, bo chciałam przeczytać ją od dawna i wreszcie będę mogła to zrobić. Co do przytoczonych fragmentów i ich zbytniej oczywistości. Cóż, po tym jak co jakiś czas pojawiają się informacje, że ktoś tam ogłosił niemieckie obozy koncentracyjne “polskimi” to chyba lepiej, że autorzy powtarzają po sto razy jak było naprawdę. Z naszej perspektywy to oczywiste, że ludzie siłą byli wtrącani do Auschwitz, ale może jesteśmy już na takim etapie, że trzeba to tłumaczyć i powtarzać, bo te wydarzenia są coraz bardziej odległe i nie wszyscy mają świadomość jak było. Trudno mi oceniać bez znajomości książki, ale na razie jestem zdania, że takie wtręty można wybaczyć.

    • Marcin Mochal
      25 lutego 2019
      Odpowiedz

      Zgadzam się, że nie ma takiej informacji odnośnie II wojny światowej, która jest oczywista, w przypadku wydarzeń z obszaru za dawną żelazną kurtyną żadna nie jest. “Wiedza” Zachodu jest na poziomie mieszania Powstania w Getticie Warszawskim z Powstaniem Warszawskim. Niemniej jednak w przypisywaniu Polsce niemieckich obozów koncentracyjnych nie widzę ignoracji, czy niewiedzy, lecz celowe, świadomoe działanie obliczone osiągnięcie konkretnej korzyści, czemu kolejne polskie rządy nie chcą bądź nie potrafią się skutecznie przeciwstawić. Czy o Holeszowie, filialnym podobozie Flosenburga ktoś mówi “czeski” obóz koncentracyjny?

      • 26 lutego 2019
        Odpowiedz

        Nie chciałabym wdawać się w dyskusje na temat świadomego przypisywania Polsce odpowiedzialności za istnienie obozów koncentracyjnych. Po prostu uważam, że dla przeciętnego czytelnika z zachodu to, co działo się w Auschwitz. może nie być tak jasne jak dla nas.

    • 25 lutego 2019
      Odpowiedz

      Można wybaczyć, oczywiście. Dlatego nie skreślam tej książki, wręcz zachęcam do czytania, bo robi dużo dobrego. Jednocześnie naprawdę trzeba zwracać uwagę na to, w jakiej formie informacje są podane. Oczywistości też można napisać tak, że w ogóle nie będzie z tym problemu.

      • 26 lutego 2019
        Odpowiedz

        Jasne, jasne, zrozumiałam twoje stanowisko 🙂 Po prostu taka refleksja mi się nasunęła. W zamyśle autora powinny być starania, żeby pewne informacje oczywiste umieścić, ale nie w sposób zbyt nachalny, który odstraszałby czytelników mających świadomość historyczną.

  2. Marcin Mochal
    25 lutego 2019
    Odpowiedz

    Wydaje mi się że część to błędy tłumaczenia, choćby ta dziwaczna interpunkcja o czym wspominasz, lub lapsus o kobietach, które rzekomo żyły “w gotowości do eksperymentów medycznych”. Chyba “na eksperymenty medyczne” jeśli koniecznie chemy użyć słowa “gotowość”, choć niewykluczone że “świadomość” byłaby lepsza – trzebaby zobaczyć oryginał.

    • 25 lutego 2019
      Odpowiedz

      No właśnie też mam ochotę na oryginał, bo wydaje mi się, że jednak nie może być tak źle. Bardzo przeszkadzało mi to w czytaniu.

      • Marcin Mochal
        25 lutego 2019
        Odpowiedz

        Jeśli chodzi o tłumaczenie to zawsze może być źle, lub nawet gorzej. Jednym z niesławnych przykładów jest “Conan i pradawni bogowie” Howarda gdzie już na dzień dobry we wstępie tłumacz z “comic strips” robi “komiksowe paski”. A w treści jest jeszcze śmieszniej, albo straszniej. Jeden z czytelników podał przykłady recenzując książkę, podrzucę takowy, obśmiejesz się (albo rozpłaczesz).

        Oryginał: Not a man of Ayodhya but would die in his place, if it might be, Devi,’ answered the wazam…”

        To mowa potoczna, uzupełnione o opuszczenie to zdanie brzmiałoby: I am not a man of Ayodhya but I would die in his place, if it might be, Devi,’ answered the wazam…”

        Nie znam kontekstu tej wypowiedzi, ale z grubsza sens jest taki: “Devi, nie jestem człowiekiem z Aydohii ale gdyby zaszła taka potrzeba oddałbym za niego życie” odpowiedział wazam.

        Oficjalne tłumaczenie: Żaden człowiek w całej Ayodhyi nie chciałby umrzeć zamiast niego, nawet gdyby tak się mogło stać, Devi – odparł wazam.

        Reasumując: 1) Tłumacz nie znał/nie rozumiał elipsy 2) Tłumacz nie znał zwrotu “if it might be” i poszedł za pierwszym słownikowym użyciem standardowego trybu przypuszczającego.

        Rezultat: Całkowicie zmieniony sens wypowiedzi postaci.

        Kurtyna.

  3. puchzesłów.pl
    25 lutego 2019
    Odpowiedz

    witam 🙂 każdy z piszących ma swój osobisty oryginalny styl w słowie pisanym nie wiem czy analizowanie jak ułożył zdanie jest priorytetem w analizie czy w ogóle ma jakiś sens pokazywanie czemu napisał tak A tak i wyrywanie pojedynczych zdań z całości….myślę że miał w tym swój cel lub…styl. książki wojenne o tematyce eksperymentów są wyjątkowo trudne i niewygodne są jak piach, który wpadł do oka…
    dziękuję za to że przybliżyłaś nam tą książkę. miłego dnia. asia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *