
Pielgrzyma przeczytałam w 2014 roku i do tej pory jest moją ukochaną sensacyjną powieścią. Jest doskonałym przykładem na to, że nie trzeba wymyślać nic nowego – wystarczy porządnie opowiedzieć swoją historię. Pamiętam, jak go czytałam – to była jedna z tych książek, które totalnie unieruchamiają. Miałam wtedy remont w domu, siedziałam w kącie na podłodze, z bolącymi plecami i karkiem, bez jedzenia i picia (i ignorując obowiązek remontowania ;-)) i czytałam. Ruszyłam się dopiero, jak skończyłam książkę. Rzadko tak mam, a w kategorii sensacji do czasu Pielgrzyma chyba się to w ogóle nie zdarzyło.
Dlaczego wracam do niego po tylu latach? Sprawcą jest Geralt z Rivii, Jacek Rozenek i Audioteka 🙂 Jakiś czas temu zaczęłam grać w Wiedźmina 3 i zakochałam się zupełnie – i w całej grze, i w postaci Geralta. Głosu użycza mu Jacek Rozenek i po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się, że głos pasuje mi bardziej do wymyślonej postaci, niż do właściciela. To Jacek Rozenek mówi głosem Geralta, nie odwrotnie! W tym samym czasie (to przeznaczenie!) wpadło mi w oczy, że Jacek Rozenek nagrywa również audiobooki. I że przeczytał… Pielgrzyma! Więcej znaków nie potrzebowałam – zawsze chciałam nawrócić się na audiobooki, a jeśli ma mnie do nich coś przekonać, to tylko Geralt czytający moją ukochaną powieść.

Jak Wam opisać tę szaloną pogoń i tyle splątanych ze sobą wątków, żeby jednocześnie za dużo nie zdradzić? Nigdy nie poznajemy prawdziwego imienia głównego bohatera. To tajny agent, najmłodszy w historii dowódca najtajniejszej z tajnych agencji, Dywizji, nazywany Jeźdźcem Niebieskiej. Legenda o wielu imionach. On sam opowiada nam swoją historię. Historię najważniejszej misji, jaką wykonał, ale również historię osobistą. To świetny obraz kształtowania się młodego człowieka i przemiany go w tajnego agenta. I mam na myśli tu zarówno Pielgrzyma, jak i Saracena. Saracen, główny przeciwnik naszego bohatera, jest zbudowany na zasadzie przeciwieństwa, ale możemy się dopatrzyć między nimi wielu podobieństw. To swoistego rodzaju gra, wyzwanie dla Pielgrzyma, które stawką jest życie milionów.
Widać, że Hayes wie, co robi. Swoją historią oparł na naprawdę podstawowych zasadach – dobry bohater (z rozterkami) przeciwko złemu bohaterowi (również z rozterkami), pościg, morderstwa i strzelaniny, bardzo wyrazista postać drugoplanowa, do tego trochę tajemnicy i szczypta dramatów rodzinnych. Więc dlaczego Pielgrzym jest taki wyjątkowy? Historia tak naprawdę nie jest przecież odkrywcza. Ot, jeszcze jeden tajny agent, kolejne ratowanie świata. Ale Terry Hayes jest scenarzystą filmowym, i to świetnym, i wie jak się pisze historie. Wszystkie wątki – tajnego agenta, terroryzmu, morderstwa w Stanach i tego w Turcji przeplatają się wzajemnie, dochodząc powoli, ale nieuchronnie do wspólnego punktu. Wszystko ma tu sens, jest logicznie poukładane, jedne wydarzenia wynikają z drugich, proces przyczynowo-skutkowy jest zachowany. Dlatego ani razu czytelnik nie pomyśli To nie ma sensu albo To naciągane. Mimo że wydarzeń i bohaterów jest mnóstwo, pełno zbiegów okoliczności, naprawdę spory rozstrzał geograficzny, to jednak czytelnik czuje, że to prawdziwa historia, że tak mogło być. Hayes zbudował cały świat, fantastycznie opisał działanie służb wywiadowczych i kształtowanie się terroryzmu. Ale pamiętał również o najmniejszych szczegółach, które nadają realności, powodują przywiązanie się do bohaterów, wzbudzają emocje. Sam Pielgrzym, jako narrator opowiada nam naprzemiennie o wydarzeniach ze swojej perspektywy i z perspektywy Saracena. Możemy obserwować rozwój dwóch przeciwników i ich drogę do ostatecznego spotkania. Niezauważalnie wciągamy się w historię, kibicujemy Pielgrzymowi i z zapartym tchem śledzimy rozwój wydarzeń.

Oprócz doskonałej historii, dla mnie wielką zaletą jest główny bohater. Po prostu uwielbiam takie charaktery. Lubię czytać o kimś, kto posiada ten mój czynnik wow, o kimś, kto ma prawie nadprzyrodzone zdolności walki, strzelania i unikania kul, do tego jest bardzo inteligentny. Najlepszy wśród najlepszych. Czuję wielką sympatię do takich postaci. Pielgrzym staje obok Lisbeth, obok Hrabiego Monte Christo i uzupełnia moją osobistą listę osób, którymi chciałabym być, gdybym mogła. (A podświadome pragnienie bycia tajnym agentem, ponadprzeciętna inteligencja, umiejętności, które pozwalają właściwie na wszystko czy też nieograniczone możliwości zemsty – kto by tego nie chciał? ;-))
Pewnie się można do czegoś przyczepić. Ale ja nie zwracam na to uwagi, bo naprawdę świetnie się bawiłam przy lekturze, a od 3 lat nie przeczytałam równie wciągającej sensacji i nie spotkałam tak wyrazistego bohatera. Pielgrzym to doskonała powieść sensacyjna, rewelacyjnie wykreowany bohater (dlaczego jeszcze nikt nie nakręcił filmu na podstawie tej książki?) iIwspaniale poprowadzony bieg wydarzeń. Dla mnie osobiście perełka 🙂 A w tym roku wychodzi nowa powieść Terry’ego i już nie mogę się doczekać! 🙂
W następnym wpisie napiszę Wam więcej o audiobookach od Audioteki 🙂
♦
Za możliwość posłuchania Geralta dziękuję
♦

To mój osobisty wyrzut sumienia, że jeszcze nie przeczytałam tej książki. Więc może teraz jest okazja, gdy ją przypomniałaś i może właśnie sięgnę po audiobook.
[…] – Wiedźmin 3, Jacek Rozenek podkładający głos Geraltowi i czytający mojego ukochanego Pielgrzyma. A jak Geralt czyta ulubioną powieść, to jak nie posłuchać? Dzięki Audiotece miałam […]
[…] mam pojęcia, co jest takiego w tej książce, że tak zapadła mi w pamięć. Rok temu o Pielgrzymie pisałam, możecie wpaść i przeczytać kilka słów. Czytałam go w 2014 roku i od tamtej pory […]
[…] z moich ukochanych powieści jest właśnie powieścią szpiegowską – a mówię tutaj o Pielgrzymie Terry’ego Hayesa. Powieści szpiegowskie mają zawsze świetnych bohaterów, takich, jakich […]