• kleementyna

    W taką podróż warto zabrać albo książkę, co do której mamy pewność, że się nie znudzi albo taką, która na przeczytanie czekała całe nasze życie, ale dotąd się nie doczekała. Tej decyzji podjąć nie umiem.
    Za to jestem pewna muzyki. Mój ulubiony islandzki zespół Árstíðir nagrał utwór „Shine”, inspirowany właśnie rozważaniem o wyprawie na Marsa. A ponieważ w odróżnieniu od SF wygląda na to, że byłby to raczej bilet tylko w jedną stronę – piosenka jest swego rodzaju pożegnaniem, pogodzeniem się i rozliczeniem ze wszystkim, co byśmy za sobą zostawili Trochę tęskna, niezwykle piękna, nie wyobrażam sobie lepszej oprawy.
    „Ja lecę. Teraz wasza kolej, żeby zabłysnąć.”

  • Dominika Karnas

    Gdybym poleciała na Marsa? 🙂 jeśli muzyka to w wykonaniu Comy, polskiego zespołu rockowego i do tego bym dorzuciła płytę nostalgicznej Ani Dąbrowskiej 🙂 najbardziej by pasowała „Samotność o zmierzchu” 🙂 nad serialem nie ma co się zastanawiać i byliby to „Przyjaciele” 🙂 szok? Zaskoczenie? 🙂 serial nie nowy ale bawi mnie nawet dzisiaj i mam do niego sentyment 😉 największy byłby problem z książkami ponieważ bagaż na Marsa by mnie ograniczał więc wybrałabym TYLKO: Trylogię „Millenium” Stiega Larssona, „Autobiografia” Agathy Christie, „Nie mów nikomu” Harlana Cobena i „Sto odcieni bieli” Preethi Nair 😉 książki które można czytać w kółko, bez końca i się nie nudzą 🙂

  • Monika N.

    Zacznę pytaniem- czy na Marsa zabiera się walizki??? Ciekawa jestem w co się pakuje wszystkie swoje osobiste rzeczy. Anyway… Ja i Mars. Uuuu… co zapakować? Mam problemy z pakowaniem się na urlop nad morzem a co dopiero na Marsa! Ok! Do dzieła! Seriale? Proszę bardzo- „Przyjaciele” (do pośmiania), „Medium” (żeby się troszkę przestraszyć), „Gra o tron” i „Downton Abbey” (tu nie będę oryginalna- zwyczajnie uwielbiam te seriale). Muzyka… jakaś składanka podobna do tej jaką miał Peter Quill :)) i muzyka z filmów: „Ghost in the shell” i „1492: Wyprawa do raju”. Z książek to Tolkien, Sapkowski, Trylogia Sienkiewicza i „Przeminęło z wiatrem” 🙂 Jeśli NASA pozwoli to dorzucam „Pestkę” A. Kowalskiej. Dziękuję za uwagę.

  • Kinga S.

    Jak muzyka to tylko taka jaką lubię czyli polski rap i indie pop! 🙂 Z pewnością muzyka się przyda, bo to dobry czasoumilacz. Wzięłabym dużą ilość playlist, ponieważ każda muzyka z czasem zaczyna się nudzić, a na Marsie nie możemy zanudzić się na śmierć! 🙂 Jeśli chodzi natomiast o seriale to definitywnie zabrałabym „Sherlocka” abym mogła poduczyć się trochę detektywistycznych sztuczek. Drugim serialem na pewno byłby „The walking dead” a skąd możemy wiedzieć czy na Marsie nie ma zombiaków? Wtedy wiedziałabym jak się bronić i oczywiście czas spędzony na tej planecie by mi się tak nie dłużył. Kolejnym serialem byłyby „Pamiętniki wampirów”, które obejrzałam do 2 sezonu i szybko lecący czas nie pozwolił na dalsze oglądnie. Z wielkiej ciekawości zabrałabym też pewnie „Breaking Bad”, serial który bardzo mnie ciekawi od dłuższego czasu, wszyscy polecają więc chciałabym się przekonać czy warto było poświęcić na niego czas. 🙂 A jeśli chodzi o książki to z pewnością zabrałabym wszystkie jakie stoja na mojej półce nieprzeczytane, a mam ich cały zapas. Do tego najlepiej jakieś poradniki jak przetrwać życie na innej planecie oraz poradniki związane z ciekawymi i przydatnymi sztuczkami. Najlepsze musiałam zostawić na koniec, więc wraz ze mną poleciałby „Marsjanin” książka, na której mam nadzieje, ze sie nie zawiodę. 🙂

  • Skoro tak kusisz „Marsjaninem” to ja też wezmę udział, a co 😉
    1) muzyka – musi być to coś energetycznego i pozytywnego, żeby w chwilach kosmicznej samotności dodawało mi mocy. Myślę, że byłby to klasyczny rock’n’roll z lat 60!
    2) seriale – coś co by mi przypominało życie na ziemi, za którym na pewno będę mocno tęsknić. Więc najlepiej obyczajowe, z dużą ilością różnorodnych bohaterów – może „Beverly Hills, 90210 albo „Ranczo”? 😀
    3) książki – no cóż, żeby mi się nie nudziło musiałabym zabrać całą moją biblioteczkę. Ale statki kosmiczne są chyba dość pojemne, prawda? 😉

  • Aleksandra K.

    Zacznę od książek, gdyż niemal od razu przez moją głową
    zaczynały przewijać się różnorakie tytuły o mniej lub bardziej fantastycznej,
    smutnej, poruszającej czy też optymistycznej wymowie. Pomijając rzecz jasna książki w typie
    poradników „Jak przeżyć choćby dzień na Marsie nie robiąc krzywdy sobie i
    nikomu z ewentualnego otoczenia” ;„Jak do jasnej anielki zapiąć ten skafander
    by się nie udusić?” czy też „Jak nie
    zniszczyć wszechświata?” wzięłabym ze sobą książki najpiękniejsze jakie dane mi
    było przeczytać. Chciałabym dzięki nim
    znaleźć się trochę bliżej domu, wspomnień towarzyszących mi podczas ich lektury.
    Na pewno postawiłabym na „Spóźnione
    wyznania” Johna Boyna, gdyż była to jedna z książek, która uświadomiła mi jak
    bardzo kocham i jednocześnie nienawidzę czytać. Miejsce w moim podręcznym
    bagażu znalazłby na pewno również „Cyrk nocy” Erin Morgenstern dbając o to bym
    za pomocą odrobiny magii znów poczuła się jak dziecko. Przechodząc do muzyki,
    myślę, że utwory zespołu „30 seconds to mars” byłyby zbyt oklepaną i banalną
    odpowiedzią, więc postawię na „Florence and the machine”, której piosenki
    wznoszą mnie gdzieś wysoko ponad siebie samą, dodają energii i mobilizują. No i
    oczywiście jakieś mocne brzmienie! Nikt przecież nie krzyczałby na mnie, że mam
    ściszyć muzykę! Co do seriali, znowu postawię na swój ulubiony, czyli „The
    Walking Dead” – świetna lekcja przerwania, a i jakoś spokojniej na duchu czułabym
    się oglądając go n i e na Ziemi, jeśli wiesz co mam na myśli! Myślę, że
    postawiłabym jak autor na „Doctora Who”; na przygody latającego po całym
    kosmosie, niebieską budką Doktora oraz jego towarzyszy. Rozrywka + przydatne rady przy spotkaniu z
    Marsjaninami oraz panującymi tam warunkami, to połączenie, które zafundować
    może mi tylko ten serial. Tak naprawdę najchętniej wzięłabym całą biblioteczkę,
    MP3 ze wszelkimi słuchanymi przeze mnie piosenkami i dyskiem z załadowanymi
    wszystkimi oglądanymi przeze mnie serialami, lecz… gdybym to zrobiła mogłabym
    się pożegnać z podróżą kosmiczną i Marsem, ponieważ z takim obciążeniem, statek
    kosmiczny nie wzniósłby się nad Ziemię nawet o kilka centymetrów.

  • Dawid Kowalski

    Jeśli chodzi o muzykę na pewno zabrałbym dużo pop-u. Kocham Beyonce, Lady Gagę i Maroon 5. Z rocka zabrałbym ze sobą Beatlesów (moim ulubionym jest John Lennon). Z książek uuuu całą moją biblioteczkę choć nie jest jeszcze zbyt dużo za to wiele jeszcze czekających na przeczytanie, do tego może trylogię Sienkiewicza (trzeba w końcu się przemóc). Ulubionych autorów King, Tolkien, Sapkowski, Martin i wielu wielu innych. Trochę kryminałow oczywiście tych najlepszych Jo Nesbo, Stieg Larsson i może w końcu uda mi się zdobyc Horsta. Z seriali moje ulubione postapokaliptyczne The Walking Dead i Fear The Walking Dead, do tego coś śmiesznego The Bing Bang Theory, Przyjaciele, obowiązkowo Ranczo i Daleko od noszy. Żeby się też nie nudziło wziąłbym wiele horrorów i serial American Horror Story. Sądzę, że to już wszystko.
    PS. Byłbym zapomniał jeszcze moją kotkę i 15- letni zapas herbaty.

  • Autor wydaje się przesympatyczny 🙂 Nie mogę się już doczekać jego kolejnej książki. Sięgnę po nią na pewno 😉

    • No ja właśnie nie jestem przekonana, ale kto wie. Może Andy nawróci mnie na sci-fi 🙂

  • Pingback: ()