Kwiecień jest totalnie szalony, jeśli chodzi o książki. Sami zobaczcie!
Na pierwszy ogień nowa książka Neila deGrasse Tysona! Jeśli jeszcze ktoś z Was nie wie, że go kocham, to powtórzę jeszcze raz – kocham gościa. Pisałam o jego dwóch wcześniejszych książkach, pierwszych wydanych po polsku – Astrofizyka dla zabieganych i Kosmiczne zachwyty. Najlepsze jest to, że w tym roku powinna wyjść jeszcze trzecia część a międzyczasie pojawia się to – Podróż astrofizyczna. Witamy we Wszechświecie. Więc w bardzo krótkim czasie z sytuacji, kiedy nie mieliśmy żadnej książki Tysona na polskim rynku zrobiła się sytuacja, że mamy ich trzy, a za chwilę będzie cztery! Muszę oddać sprawiedliwość, że powyższa książka nie jest tylko Tysona, napisał ją razem ze Straussem i Gottem. Myślę, że to będzie cudowna lektura!
Co jakiś czas moi faworyci wśród wydawnictw się zmieniają – moje serce bije szybciej dla tych, którzy wydają dobre książki. W tym roku Wydawnictwo Poznańskie bije wszelkie rekordy fantastycznych tytułów. Spójrzcie na cztery powyższe! Patolodzy to będzie chyba lektura dla czytelnika o mocnych nerwach. Szokujące, obrzydliwe, zabawne, fascynujące… Nowotwory i inne choroby kryją wiele tajemnic. Autorka popularnego bloga Patolodzy na klatce przeprowadzi cię przez twój świat wewnętrzny, zaczynając od różowo-fioletowych maziajów na szkiełku pod mikroskopem, a kończąc na stole sekcyjnym w prosektorium. W tej książce opowiada o wszystkim, co zwykłych ludzi przyprawia o ból głowy. Dosłownie. Posełki to reportaż o pierwszych kobietach w sejmie. Już go przeczytałam i mogę wam powiedzieć, że to doskonała rzecz. Niedługo będzie na blogu. Nierozłączni to książka na którą bardzo czekam! Historia pierwszych zrośniętych braci, pierwszy raz określonych mianem syjamskich, Changa i Enga Bunkerów. Już sama ich historia z pewnością będzie porywająca, ale do tego dochodzi jeszcze element osobliwości, robienia kariery jako dziwadło w XIX wieku. Czyli coś, co bardzo lubię. No i Nie jesteśmy uchodźcami. Ja reportaży o uchodźcach nie czytam za wiele, ale ten jakoś mnie poruszył. Agus Morales podąża z imigrantami, którzy przekraczają granicę meksykańsko-amerykańską, żyje w obozach w Jordanii, pływa z uciekinierami barką po Morzu Śródziemnym. Próbuje ich zrozumieć, powiedzieć kim są, skąd przychodzą i dlaczego. I odkrywa to, co jest najbardziej przerażające – że to ludzie tacy jak ty, o tym samym wyglądzie, marzeniach i uczuciach. Każdy z nas mógłby zostać uchodźcą.
W tym miesiącu hitem była informacja, że Wydawnictwo Marginesy wchodzi w wydawanie komiksów. To doskonała informacja, a jeśli spojrzycie na pierwsze dwa tytuły, zrozumiecie jak bardzo się z tego cieszę! Neurokomiks to będzie z pewnością jedna z moich ulubionych książek tego roku! Debiutancka powieść graficzna Hany Roš i Matteo Farinellego to podróż przez ludzki mózg: neuronowe lasy, jaskinie pamięci i zamki podstępu. Podczas tej drogi spotkamy bestie, jak z obrazów Boscha, gigantyczne ośmiornice, grające na gitarze morskie ślimaki oraz pionierów neurologii, jak choćby Iwana Pawłowa, autora słynnego eksperymentu z psem. W swojej powieści graficznej Roš i Farinalla wyjaśniają, czym są percepcja i halucynacje, wspomnienia i emocje, czym różni się umysł od mózgu. Przez wszystkie te zagadnienia prowadzą za pomocą efektownych i czytelnych ilustracji oraz graficznych metafor, które sprawiają, że skomplikowane procesy zachodzące w mózgu stają się zrozumiałe dla czytelników w każdym wieku. Nie mogę się doczekać! Artemizja też będzie fascynującą lekturą – Artemizja Genileschi była pierwszą kobetą przyjętą w poczet prestiżowej florenckiej Accademia del Disegno, córką wybitnego malarza z kręgu caravaggionistów, Orazia Gentileschiego. Przyjaciółka i protegowana ówczesnych osobistości, otrzymywała zamówienia od najznamienitszych rodów Rzymu, Florencji, Neapolu, a nawet od koronowanych głów. Szczerze powiem, że nie znałam wcześniej tej fascynującej kobiety. Czas to nadrobić!
Kwiecień to czas książek w moich ukochanych tematach. Wszystko, co o Czarnobylu biorę w ciemno! Pisałam o wcześniejszej książce Kate Brown, Plutopii (to było trzy lata temu!!), jestem pewna, że Czarnobyl będzie również na takim samym, wysokim poziomie. Wszystko, co o kosmosie i górach też biorę w ciemno! Ponad niebem łączy te dwie sprawy, bo są to wspomnienia Scotta Parazynskiego, pierwszego astronauty, który zdobył Mount Everest! A Pochowani w niebie to porywająca, pełna napięcia historia górskiej wspinaczki, ale również opowieść o kulturze i zwyczajach Szerpów. Warto w literaturze górskiej zrobić miejsce dla Szerpów – myślę, że to lektura konieczna dla każdego, kto literaturą górską czytuje. Ostatnia książka od razu mnie zachwyciła. Ja raz na jakiś czas zadaję sobie pytanie, jakim cudem jeszcze żyjemy jako gatunek. Ta książka zrodziła się z takich samych wątpliwości. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko to ekscytująca podróż przez najbardziej kreatywne i katastrofalne porażki w historii ludzkości, począwszy od upadku naszego praprzodka z drzewa, do najbardziej spektakularnych współczesnych klęsk gatunku ludzkiego!
Nie mogła zabraknąć również przyrodniczych akcentów i medyczno-mózgowych. Terra insecta to pięknie wydana podróż po świecie owadów. Zazwyczaj ich nie lubimy, a ta książka sprawi, że możemy zmienić o nich zdanie. Występują w tylu gatunkach, że kalendarz ze zdjęciami „owada miesiąca” wystarczyłby na ponad 80 000 lat. Widziały, jak przychodzą i odchodzą dinozaury, więc pewnie nie traktują nas zbyt poważnie. Chociaż ich mózgi są nie większe od ziarenka sezamu, potrafią liczyć do czterech i rozpoznawać twarze. Karaluchy mogą uratować nas z zawalonego budynku. Chrząszcze pomagają rozłożyć plastik, a dzięki mrówkom powstają antybiotyki nowej generacji. Muszkom owocówkom zawdzięczamy sześć nagród Nobla w dziedzinie medycyny. Skomplikowane obyczaje miłosne owadów to nie tylko świetny temat na rozmowę na imprezie. Ich strategie przetrwania i opieki nad dziećmi inspirują biologów i ekologów. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałby świat bez maleńkiej czekoladowej muszki, która jako jedyna może zapylić kwiaty kakaowca! Strażnik kruków na początku skusił mnie tym, że jest o krukach – wiecie, jakie to są mądre stworzenia? Okazało się, że książka jest również o ciekawej legendzie i bardzo ciekawych człowieku. Legenda głosi, że jeśli kruki opuszczą londyńską Tower, to twierdza i królestwo upadną. Tej katastrofie ma zapobiec jedna osoba, której zadaniem jest strzec siedmiu niezwykłych ptaków i losu Wielkiej Brytanii. Nigdy osobno to kolejna książka o mikroorganizmach. Uwielbiam taką tematykę – pisałam już o Mikrobiomie,doskonałej książce na ten temat. A na samym początku blogowania, w 2014 roku napisałam o też świetnej książce Człowiek i mikroby. Tę przeczytam choćby po to, żeby sprawdzić, jak jest napisana. Mózg. Opowieść o nas też was nie zdziwi w moim zestawieniu.Warto o niej wspomnieć, mimo że to wznowienie. To bardzo dobrze napisana opowieść o tym, jak życie kształtuje mózg i jak mózg kształtuje życie. Książki o mózgu warto czytać!
Pojawia się w tym miesiącu też kilka książek, które z przyjemnością i wielką ciekawością przejrzę. Tokyo lifestyle book to wgląd w Tokyo. Autorka odpowiada na te i inne pytania, pokazując Japonię, jakiej nie znamy. Zdradza DNA najbardziej zaskakującego miasta świata. Prowadząc nas przez kolejne dzielnice, opowiada o biznesie, sztuce, kuchni, biotechnologii i przemianie, jaką przeszło Tokio w ostatniej dekadzie. Rozmawia z kreatorami trendów, które niebawem dotrą do Europy, i uczy japońskiego DIY, dzięki któremu możemy czerpać z japońskiej tradycji. Trucizna czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku to oczywiście historia trucizn – a ja historię różnych dziwnych rzeczy bardzo lubię. Zbrodnie fast foodów również należą do kategorii książek, które lubię czytać. Nie wiem, czy będzie to ujęcie bardziej reportażowe czy bardziej zdrowotne, przekonamy się. Nowego Rusinka umieściłam tu pod wpływem książki, którą teraz czytam (Help me – o poradnikach właśnie). W książce Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki Michał Rusinek, przenikliwy i niestrudzony tropiciel pypciów językowych, bierze pod lupę język poradników. Czyni to z właściwą sobie maestrią, literackim kunsztem i intelektualną swadą, bawiąc się poradniczymi kuriozami. Jak podrywać? Jak sprzedawać? Jak się leczyć? Jak tatuować?
Kolejne trzy tytuły, które mnie mocno interesują. O Pustyni i morzu już wam pisałam na blogu, więc tutaj nie będę się powtarzać. Zajrzyjcie do tekstu – to naprawdę świetna książka! Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje to mocny, amerykański reportaż. Charlie LeDuff, ekscentryczny amerykański dziennikarz, wraz z ekipą telewizyjną rusza w podróż po Stanach Zjednoczonych, oddając głos tym, których na co dzień nikt nie chce słuchać. Biali mężczyźni ciężko pracujący przy wydobyciu ropy, meksykańscy imigranci docierający do USA wpław przez Rio Grande, czarnoskórzy mieszkańcy Baltimore i Detroit żyjący na marginesie społeczeństwa, samotne matki płacące krocie za wodę niezdatną do picia i wielu innych, których poza LeDuffem wysłuchała tylko urna wyborcza. Pilot ci tego nie powie– cóż, lektura tej książki może wiązać się z niebezpieczeństwem, że już nigdy nigdzie nie polecę samolotem. Ale lubię zaglądać w miejsca, do których normalnie nie mam dostępu, a takie książki to umożliwiają.
I na koniec cztery powieści. Nowa książka Chrisa Cartera to spore wydarzenia, zwłaszcza, że autor niedługo zawita do Polski. Kiedy zaczęłam czytać jego książki, wpadłam w taki ciąg, że przeczytałam jedna po drugiej. Bardzo odpowiada mi jego styl, a głównego bohatera mocno polubiłam ( mam sentyment do różnego rodzaju geniuszy, no mam). Dostałam tak dużego fioła na jego punkcie, że nie mogąc doczekać się książki po polsku, przeczytałam ją po angielsku. Do tej pory chyba i się do nie zdarzyło, zwłaszcza jeśli chodzi o kryminały. Kwiaty dla Algernona którą ktoś mi kiedyś polecał, ale była zupełnie nie do dostania. To bardzo cenne wznowienie i nie można go przegapić. A książka podobno mocno wyjątkowa, więc mam nadzieję, że szybko trafi w moje łapki. Tak samo jak Ocalisz życie, może swoje własne Flannery O’Connor. Taka sama sytuacja z dostępnością i z wyjątkowością. Tę autorkę polecał Mariusz Szczygieł bardzo mocno, a dla mnie to gwarancja jakości. I ostatnia książka, Gdzie się podziałeś Buzzie Aldrinie. Okładka przepiękna, astronauta w tytule, Wyspy Owcze w opisie – muszę przeczytać i coś czuję w kościach, że mocno pokocham. Mattias jest ogrodnikiem, który przyszedł na świat w noc lądowania pierwszego człowieka na Księżycu trzydzieści lat wcześniej. Jego największe marzenie to nikomu nie zawadzać, pozostać anonimowym trybikiem w wielkiej machinerii wszechświata. Od ośmiu lat jest z tą samą dziewczyną, ma pracę, którą kocha oraz wielkie pudło książek o podboju kosmosu. Ma również przyjaciela, który ma ze swoim zespołem zagrać koncert na Wyspach Owczych. Mattias zgadza mu się towarzyszyć w charakterze dźwiękowca – ktoś w końcu musi dopilnować właściwego brzmienia. Planuje wrócić do domu po tygodniu. Po drodze okazuje się jednak, że potrzeba niewiele, by wywrócić stabilną życiową łódź. Wystarczy jedna kropla, by ocean zalał ląd. Minie wiele czasu, zanim Mattias wróci do domu. Naprawdę wiele. By to zrobić, musi najpierw zniknąć.
♦
To by było na tyle! Oczywiście, jak zawsze to nie wszystkie książki, które wychodzą w kwietniu. To nawet nie wszystkie, które gdzieś tam mnie interesują. To najkrótsza z możliwych lista tytułów, które koniecznie chcę przeczytać. Na co Wy czekacie?







