Nie myślałam nigdy o tym, że czytam dużo powieści wojennych. Wydawało mi się, że nawet wręcz przeciwnie – ale przy okazji zdjęcia książki Rzeźni numer 5 pomyślałam o tym temacie i zrobiłam czytelniczy rachunek sumienia. Okazało się, że może teraz dużo ich nie czytam, ale kiedyś było ich więcej. To właśnie te książki w dużej mierze ukształtowały mnie jako czytelnika i też w pewien sposób jako człowieka. Tak myślę. Dlatego chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić ośmioma książkami, które przeczytałam i które zrobiły na mnie największe wrażenie. Prawie wszystkie te książki czytałam lata temu – w liceum i na studiach. Parę tytułów kilka razy, ale do wszystkich wróciłabym z wielką przyjemnością. Teraz żałuję, że nie prowadziłabym bloga od zawsze – ciekawie byłoby przeczytać swoją opinię sprzed lat. Tym razem przede wszystkim podam Wam opisy wydawców oraz do każdej książki cytat, który został ze mną na zawsze. Jeśli chodzi o moje osobiste zdanie – to, że książka znalazła się na liście oznacza, że ją polecam, bo kocham.
Zaznaczę tylko, że oczywiście to bardzo subiektywny i niepełny wybór. Jest tyle wspaniałych wojennych powieści – koniecznie zostawcie komentarz od siebie z jakąś propozycją. Pominęłam również reportaże, biografie i wszelkie książki obozowe (Nie ma na przykład Kamieni na szaniec, od których chyba zaczęła się moja fascynacja wojennymi tematami). O literaturze obozowej zrobiłam osobny wpis, do którego też serdecznie zapraszam. Może kiedyś przyjdzie pora na reportaże. Tym razie skupiłam się na powieściach, tych, które zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, do których wracam, z których pamiętam cytaty i emocje towarzyszące mi podczas lektury.
Wybór tych książek to też doskonała okazja do zastanowienia się, co nas w takich książkach pociąga. Dlaczego lubimy je czytać? Mogę odpowiedzieć na to pytanie tylko w swoim imieniu. Mnie chyba najbardziej pociąga człowiek w sytuacji ekstremalnej. Możemy też się zastanowić nad określeniem literatura wojenna. Przy kilku tytułach miałam wątpliwości, czy mogę je umieścić na takiej liście.
Dzięki niej powstał ten wpis. Jedna z największych powieści antywojennych w literaturze światowej. W zamyśle autora miała to być jego pierwsza książka. A jednak Vonnegut potrzebował dystansu lat, a także doświadczenia wynikającego z publikacji czterech wcześniejszych powieści, by wreszcie przelać na papier swe doświadczenia z czasów, kiedy jako jeniec wojenny był świadkiem bombardowania Drezna. W rezultacie powstała książka uchodząca za jedną z najwybitniejszych amerykańskich powieści antywojennych. Jest to książka o pisarzu, który nie potrafi wymazać z pamięci wspomnień z czasów wojny, chociaż z racji swego zawodu od lat zajmuje się tworzeniem fikcji; książka silnie autobiograficzna, mieszająca dokument z science fiction, pełna trupów i gwałtu, oskarżeń i egzorcyzmów, panicznego strachu i miłości; wreszcie – mówiąc słowami autora – książka „krótka i popaprana, bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego”.
Jeśli miałabym wybrać jedną książkę, którą miałabym czytać do końca życia, byłby to Paragraf 22. Kocham Yossariana, kocham każde zdanie, każde słowo w tej książce. Nie wiem, czy istnieją książki idealne, ale ta jest naprawdę blisko! Jedna z najwybitniejszych powieści amerykańskich XX wieku, a zarazem najsłynniejsza powieść o II wojnie światowej. Utrzymana w poetyce czarnego humoru, ukazuje bezsens wojny i armii jako instytucji, wyśmiewa mechanizmy społeczne rządzące się logiką absurdu. Jej bohaterowie to zbiorowisko wariatów, fanatyków, idiotów i oportunistów, ale nade wszystko ludzi, którzy pragną jednego – przeżyć. Pilot Yossarian jest przekonany, że wszyscy dybią na jego życie – zarówno Niemcy, jak i dowódcy jego jednostki, zmuszający go do udziału w coraz większej liczbie misji bojowych. Udaje wariata, by wykpić się od dalszych lotów. Tymczasem otaczają go sami wariaci. Major Major Major, który przyjmuje podwładnych tylko wtedy, gdy go nie ma; porucznik Scheisskopf, którego działalność ogranicza się do urządzania defilad; porucznik Milo Minderbinder, który traktuje wojnę jako sposób na zbicie majątku i bombarduje własne pozycje, bo dogadał się z nieprzyjacielem. Oficjalnie w amerykańskim wojsku nie ma miejsca dla wariatów; choroba psychiczna stanowi wystarczający powód, by zostać natychmiast odesłanym do domu. Przepisy są w tym względzie bardzo wyraźne. Jest jednak mały kruczek: osławiony „paragraf 22”.
Pamiętam, że na Zachodzie bez zmian przeczytałam chyba przypadkiem. I pamiętam doskonale, jak długo o niej myślałam. Bardzo mocna książka, która miażdży już samym tytułem, jeśli już się wie, co on oznacza. Powieść “Na Zachodzie bez zmian” należy do najgłośniejszych dzieł literatury XX wieku. Jej bohaterowie, podobnie jak sam autor, należą do „straconego pokolenia”: pokolenia, którego młodość przepadła w okopach pierwszej wojny światowej. Osiemnasto-, dziewiętnastolatkowie trafiają na front niemal prosto ze szkolnej ławy, namawiani przez nauczycieli do spełnienia obowiązku wobec ojczyzny. Czymże jednak jest ten obowiązek? – pytają siebie, świadomi, że strzelają do takich jak oni młodych, tęskniących za domem i pokojem i pytających o sens wojny wrogów. Okrucieństwo machiny wojennej, w której są zaledwie trybikami, odbiera im najpierw poczucie człowieczeństwa, a w końcu i życie – i w tym sensie są oni dosłownie „straconym pokoleniem”. Mistrzowskie wniknięcie w emocje bohatera, gwałtowność opisu ataków z lądu i powietrza, atmosfera nieuchronności śmierci – wszystko to sprawia, że “Na Zachodzie bez zmian” do dziś przejmuje grozą.
Kolejna książka, która jest klasykiem. Przeczytana raz zostanie w tobie na zawsze i z pewnością zmieni coś w twoim świecie. Jestem tego pewna. Oparta na faktach, uhonorowana nagrodą Bookera powieść, która powinna stać się lekturą obowiązkową! Oskar Schindler – niemiecki przemysłowiec, członek NSDAP, kobieciarz korzystający ze wszystkich uroków życia oraz swojej wysokiej pozycji i majątku, jest właścicielem dużej fabryki w Krakowie, produkującej naczynia emaliowane, a potem amunicję. Dla obniżenia kosztów produkcji wykorzystuje niewolniczą pracę żydowskich robotników. Punktem zwrotnym w jego życiu stała się likwidacja krakowskiego getta. Do końca wojny Oskar Schindler ryzykując życie i majątek ratuje tysiąc dwustu Żydów, pracowników swojej fabryki.
Piękna książka! Zastanawiałam się, czy to jest w ogóle literatura wojenna, pewnie nie, jednak w mojej głowie bardzo pasuje do tej kategorii. Bo pokazuje, co wojna robi z ludźmi. Niepozorna książka, po którą sięgnęłam z jakiegoś powodu, nawet nie pamiętam już z jakiego. Ale pamiętam, jak rozłożyła mnie na łopatki. Nie pokazuje nic w sposób oczywisty, zamiast tego zmusza do przemyśleń. Hanna jest piękna, pociągająca i znacznie starsza od piętnastoletniego Michaela, który zakochuje się w niej bez pamięci. Chłopak zaczyna bywać w jej domu. Ich romans szybko przeradza się w namiętność, a częścią miłosnego rytuału staje się czytanie książek – on zostaje jej lektorem, ona dzięki niemu mniej dotkliwie odczuwa samotność. Pewnego dnia znika bez śladu. Mija kilka lat. Michael, już student prawa, spotyka Hannę na sali sądowej. W trakcie procesu poznaje mroczną przeszłość swojej ukochanej. Stopniowo uświadamia sobie, że Hanna, strażniczka w obozie koncentracyjnym, ukrywa prawdę, której wstydzi się bardziej niż popełnionych zbrodni.
Williama Whartona pewnie bardziej kojarzycie z książki Spóźnienie kochankowie, niż z tematów wojennych, prawda? A jednak i on pisał o wojnie, i robił to w bardzo zacny sposób. Może powinnam tutaj wymienić Ptaśka (którego kocham) i Al’a (którego kocham jeszcze bardziej), ale w Księżycową jasną noc jest bardziej wojenna. I tak samo zostaje w głowie, jak poprzednie książki. Akcja powieści toczy się na tyłach frontu w Ardenach w grudniu 1944 roku. Sześciu młodych Amerykanów natyka się na grupę żołnierzy niemieckich, tak samo zagubionych w chaosie wojny, jak oni sami. Wszyscy stają wobec niezwykłego dylematu: mają już dość zabijania, ale nie chcą też umierać. Do spotkania dochodzi w księżycową, jasną noc…
Jeśli chcecie przeczytać historię ludzi w sytuacjach ekstremalnych, przeczytajcie tę. To książka też dla tych, który boją się takich tematów i uważają, że wojenne książki są tylko dla mężczyzn. W 1941 roku, 17-letni James Clavell, został wysłany na wojnę do Malezji. Przez wiele miesięcy ukrywał się w tropikalnej dżungli, żył w malezyjskiej wiosce. Schwytany jednak przez Japończyków trafił do obozu jenieckiego Changi w pobliżu Singapuru. Ze 150 tysięcy więźniów, którzy tu trafili, przeżyło zaledwie 10 tysięcy. Pozostałych wykończyły głód i tropikalne choroby. Clavell przeżył. I właśnie to obozowe doświadczenie stało się kanwą jego debiutanckiej powieści – Króla szczurów. To książka o zachowaniu człowieka w sytuacji ekstremalnej. Ale nawet w piekle można być człowiekiem wolnym i zachować resztki godności – jak dwuznaczny moralnie amerykański kapral, nazywany przez współwięźniów Królem, albo jak kapitan Marlowe, literackie alter ego pisarza.
Ścieżki północy to jedyna książka, o której pisałam na blogu, bo przeczytałam ją stosunkowo niedawno. Też zastanawiałam się, czy ją tu umieścić, ale naprawdę bardzo mi pasuje. I do tego jest taka piękna! Osadzony w japońskim obozie, którego jeńcy są wykorzystywani do pracy przy budowie Kolei Śmierci w Birmie, chirurg Dorrigo Evans nie może przestać myśleć o romansie z żoną swego wuja sprzed dwóch lat. Bliski rozpaczy codziennie musi walczyć o ocalenie podlegających mu żołnierzy przed głodem, cholerą, torturami… Pewnego dnia otrzymuje list, który zmieni jego życie na zawsze. Jest to opowieść o wielu rodzajach miłości i śmierci, o wojnie i prawdzie, do której dochodzi się z wiekiem, o sukcesie, który osiąga się po to tylko, by uświadomić sobie, co się straciło.








Kiedyś zachwycałam się “Listą Schindlera”, ale później dowiedziałam się, że to nie do końca tak wyglądało, że cała historia przedstawiona w tej książce jest mocno naciągana pod stworzenie wizerunku wielkiego bohatera, no i czar prysnął niestety.
Hmm, no ale faktem jest, że Schindler ratował Żydów. To nie wystarczy, żeby potraktować go jako bohatera?
Poniekąd tak, ale tylko poniekąd. Bo faktycznie, finalnie przeżyło dzięki niemu sporo osób. Z drugiej jednak strony przeżyli ci, którzy mogli za to zapłacić, a przy tym mogli zapłacić więcej niż inni, a to nie do końca bohaterstwo, nie sądzisz? Nie wiem, czy jesteś świadoma tego, jak ta lista faktycznie powstawała. 🙂 Jeśli nie, polecam posłuchać wykładów profesora Jerzego Roberta Nowaka, który opiera się na źródłach pochodzących od naocznego świadka wydarzeń. A czy czytałaś może “Pamiętniki” Emilie Schindler, jego żony? Z tej książki z kolei można się dowiedzieć, że niektóre heroiczne czyny, które Keneally w swojej książce przypisuje Schindlerowi, tak naprawdę były dziełem jego żony, szkoda tylko, że jakoś została kompletnie pominięta milczeniem. Jeżeli wiem, że trzymam w ręku książkę, która ma opierać się na autentycznych wydarzeniach, a w rzeczywistości te wydarzenia są przeinaczone, no to nie wiem, jak odbierają takie rzeczy inni, ale ja jednak nie umiem się już taką lekturą zachwycać. Jest dla mnie po prostu mało wiarygodna.
Fajny wpis, jedynie z oceną Paragrafu 22 nie mogę się zgodZić. Monotematyczne i po jakimś czasie nudne scenki między bohaterami, oparte na tych samych schematach. Przeciętna pozycja. Pozostałe po części znam, zacne zestawienie.
Zawsze zachwycam się różnorodnością ludzkich gustów! Ja “Paragraf 22” kocham i w życiu bym nie powiedziała, że jest schematyczna czy monotematyczna 😀
Uff, a myślałem że tylko mnie Paragraf 22 znużył XD
“Król szczurów” to jedna z moich w ogóle ulubionych książek. A przeczytałam ją dlatego, że mama kiedyś powiedziała, że czytała ją, na zmianę z Dostojewskim, gdy byłam niemowlęciem i nudziła się siedząc ze mną w domu. Więc jakie tam książki dla mężczyzn… Większość książek, które wymieniasz, mam ochotę przeczytać. Sama fazę na wojenne miałam jako nastolatka, więc to tytuły bardzo nastoletnie i często historycznie wątpliwe, by wydawane za Polski Ludowej…
Zachęcam mocno do lektury – mnie zachwyciły mocno i zostały zdecydowanie na dłużej ze mną! Chciałam właśnie pokazać, że takie książki nie są tylko dla mężczyzn i że z pewnością nie należy się ich bać!
Przygotowując ten wpis właśnie sobie uświadomiłam, że jej nie czytałam!
Polecam bardzo. Książka jest swietna, natomiast film mnie zawiódł.
Dzięki! To będę wiedziała, że jakby co, to najpierw książka 😀
Dziękuje za ten piękny post z listą książek do uzupełnienia w mojej kolekcji i doświadczeniach! Pozwolę sobie również polecić książkę “Powiedz, że się boisz” (ang. Chickenhawk) -nie jest to typowa powieść wojenna, to raczej forma pamiętnika żołnierza amerykańskiego w trakcie wojny w Wietnamie – książka, którą do dziś mam w głowie, mimo, że przeczytałam ją jeden jedyny raz ponad 10 lat temu. Niesamowity obraz przy tak prostej formie przekazu w moim przypadku sprawiła, że jest to książka niezapomniana. Serdecznie polecam <3
I ja bardzo lubię książki o tematyce wojennej. Pierwszą taką NAJ, jaka przyszła mi do głowy, zanim jeszcze zerknęłam na Twoje przykłady, był “Paragraf 22” <3 Ale i "Ścieżki Północy", i "Lektor", i "Rzeźnia nr 5"… To są wszystko prawdziwe perełki, które potrafią mentalnie człowieka skopać. Uważam, że bardzo warto czytać taką "niewygodną" i "ciężką" literaturę. I niech to z nami zostaje i gniecie, i każe o sobie myśleć.
Z wymienionych przeczytałem “Rzeźnię” – podobało się, “Paragraf” – mniej (może jestem dziwny :D) i na półce czeka “Król szczurów”. Kusi “Na Zachodzie bez zmian” – film z 1930 doskonały. Z literatury faktu proponuję sięgnąć po “Kobietę w Berlinie” Marty Hillers /czasem wydawana anonimowo, gdyż długo autorka nie była znana/ – zapis tego co działo się w Berlinie po wkroczeniu Armii Czerwonej (swoją drogą pamiętamy o bydlęcym zachowaniu Czerwonoarmistów w Berlinie, a wcale nie lepiej było np. w Kielcach. Berlin to nie był wyjątek, lecz reguła) a z fikcji literackiej “Stąd do wieczności” Jamesa Jonesa – Hawaje przed atakiem na Pearl Harbour oraz “Okręt” Lothara Gunthera Buchheima – losy załogi U boota, po tym jak już U booty z łowców stały się zwierzyną.
moja pierwsza książka która wprowadziła mnie w świat tematyki wojennej to
” najmłodsi żołnierze walczącej Warszawy ” czapki z głów!!!
pozdrawiam asia
Ciekawa lista, części książek nie znam, inne mam już za sobą 🙂 Od siebie mogę polecić “Sieroty wojny”. Piękna historia o ryzykowaniu własnym życiem, aby uratować dzieci będące ofiarami faszyzmu.
Książki cudowne… czytałem kilka z nich, ale zdecydowanie dołączyłbym do tej “ósemki” przepiękną książkę “Młode Lwy” wydaną zaledwie kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej. Autorem tej powieści jest Irvin Shaw.
Dzięki za wpisy . Zaczytuję się tą tematykà. Właśnie skończyłam ŻONA NAZISTY .Fajna pozycja mówi o austriackich Żydach.