Rok temu zrobiłam całe blogowo-książkowe podsumowanie, w tym roku jednak skupię się na samych książkach. W 2018 roku zdarzyło się wiele fajnych rzeczy. Chciałam zamknąć ten rok 15 tysiącami obserwatorów na Instagramie i udało się! Przeczytałam wiele fantastycznych książek, o części udało się napisać. Objęłam patronatem absolutnie świetne tytuły, dużo z Was pisało mi, że to dzięki mojemu tekstowi sięgnęliście po jakąś książkę. Najważniejsza rzecz jednak z książkami nie jest związana – udało mi się nazbierać na wycieczkę do Australii! To taka rzecz, o której marzyłam od 20 lat! Gdybym była jednak poważnym dorosłym albo wystarczająco zmotywowanym człowiekiem, pewnie nazbierałabym na nią już pięć razy. Ale widocznie tak miało być – dzięki temu to rok 2019 będzie rokiem spełniania marzeń. Pojawiło się kilka deklaracji na blogu (o zarabianiu pieniędzy, o robieniu zdjęć i czytaniu książek, o miłości do Instagrama) i tematycznych zestawień. Jest relacja z Literackiej Stolicy, która w tym roku szczególnie mi się podobała, bo było o bibliotekach. Zrobiłam nawet kalendarz na rok 2019, który możecie bezpłatnie pobrać. Kto wie, co zrobię za rok! 😉
Jeśli chodzi o moje plany blogowe to nie mam żadnych. Zobaczymy, co się wydarzy. Jak zawsze głównym priorytetem będzie opowiadanie Wam o dobrych książkach. Cała reszta nie ma aż takiego znaczenia.
Wybór najlepszych książek z danego roku nigdy nie jest prosty. Nawet jeśli nie muszę wybierać spośród kilku gatunków literackich. W moim zestawieniu znajdziecie jedynie dwie powieści – nie dlatego, że nie było dobrych, a dlatego, że ja je rzadko czytam i nie umiem ich docenić. Dla mnie czytanie ma walor przede wszystkim poznawczy, a więc siłą rzeczy skupiam się na literaturze popularnonaukowej i reportażach. Poniżej znajdziecie dziewiętnaście książek, które wybrałam jako najlepsze. Zanim przejdziecie dalej, chciałam jeszcze słowo napisać o tym, co znaczy najlepsze. Kryterium mojego wyboru było bardzo proste – książka musiała mi coś dać. Pamiętajcie, że ja piszę tylko o książkach, które mnie zachwyciły. W 2018 roku na blogu opublikowałam 161 wpisów, z czego większość była o konkretnych książkach. Wybór było ogromnie trudny! Pod każdym zdjęciem zostawię Wam powód wybrania, ale zachęcam do przejścia do całej recenzji (klikając w zdjęcie).
Niestety, wielu książek z 2018 roku, które mogłyby się na liście znaleźć, nie będzie. Powód jest bardzo prosty – jeszcze ich nie przeczytałam.
Przeglądam też sobie Wasze podsumowania i myślę o tym, jakim magicznym przedmiotem jest książka. Dla każdego z nas najlepszymi książkami roku mogą być zupełnie tytuły z totalnie innych względów. Czy to nie magia, że w słowach napisanych przez kogoś innego, kogo nie znamy, odnajdujemy siebie i rzeczy ważne dla nas?
No dobrze, to czas na moje perełki 2018 roku!
Styczeń to zdecydowanie Cudowny chłopak. Książkę przeczytałam w 2015 roku, a jej recenzja była jedną z pierwszych na blogu. Uwielbiam kiedy filmy dają drugie życie książkom – wtedy więcej osób ma szansę na poznanie danej historii. Ta jest historią bardzo wzruszającą, ale bez zbędnego sentymentalizmu. Zostanie z Wami na zawsze i zdecydowanie warto dać ją do przeczytania młodszym czytelnikom.
W lutym ogromne wrażenie zrobiła na mnie Potęga sugestii. Ile ja się z niej dowiedziałam! Do tej pory pamiętam, jak czytałam ją z otwartymi ustami. Wspaniała książka, pokazująca mechanizmy działania człowieka. Hit, po którym już zawsze będziecie patrzeć inaczej na ludzi i ich działania.
Nie mogłabym też pominąć Broad Peaku, mimo że to przecież wznowienie. Ale do 2018 roku bałam się przeczytać ten tytuł – a kiedy już to zrobiłam zakochałam się. Jeśli czytać książki o górach, to tylko takie! Dodatkowo to mój patronat, z czego jestem ogromnie dumna. Zachęcam też Was do przeczytania rozmowy z autorem, Bartkiem Dobrochem.
Marzec opuszczamy, ale za to w kwietniu są dwie książki.
Serce meduzy to książka, którą pokochałam od razu całym sercem. Młodzieżówka, ale tak mądra, tak dobrze napisana, z ciekawymi bohaterami, z piękną historią. Do tego z wątkami naukowymi. Kocham! Jedna z najwspanialszych książek jakie przeczytałam w ogóle.
No i Vivian. Druga z powieści w tym zestawieniu. Znalazła się tutaj nie dlatego, że jest tak genialnie napisana, ale dlatego, że jest o Vivian Maier. A ja Vivian kocham – za podejście do świata, do ludzi, do siebie, za zdjęcia. Jednym słowem – za wszystko.
Maj to również dwie książki.
Dla mnie obecność tej książki to zaskoczenie. Myślała, że to będzie kolejny reportaż o jakimś kraju, który przeczytam z ciekawością. Ale ta książka to coś więcej. Ona totalnie zmieniła moje myślenie o Japonii, przewróciła je do góry nogami. A książka, która potrafi takie rzeczy, zasługuje by być na liście najlepszych książek roku.
Nie mogło również zabraknąć Amundsena. Kolejny dumny patronat, pod którym się podpisuję wszystkimi rękami. Świetnie napisana biografia o wyjątkowych człowieku, którego zdecydowanie warto poznać. Jeśli ciekawi Was historia powstawania tej książki, wpadnijcie również przeczytać rozmowę ze Stephenem Bownem.
W czerwcu przeczytałam Mikrobiom Eda Yonga. Czyta się świetnie, a ilość wiedzy w niej zawarta jest oszałamiająca. Ale też łatwo przyswajalna – będziecie zaskoczeni tym, czego się o sobie dowiecie.
Lipiec to zdecydowanie miesiąc Annie Leibovitz. Wydawnictwo Rebis zrobiło mi najpiękniejszy prezent, jaki mogłam sobie wymarzyć i wydało album jednej z moich ulubionych fotografek. Jedna z cenniejszych pozycji w mojej bibliotece!
Sierpień był spokojniejszy, natomiast we wrześniu pojawiła się jedna z książek mojego życia. Ponieważ druga książka tego autora wyszła w listopadzie, pokażę je razem. Mowa oczywiście o książkach Roberta Macfarlane’a – Szlaki i Góry. Obydwie wspaniałe, pięknie napisane, zabierające czytelnika w daleką podróż – dosłownie i w przenośni. Kocham takie książki!
Październik to książka Tomka Michniewicza Chrobot. To też taka książka, która może Cię zmienić. Pokazuje, uświadamia, uczy. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać.
Listopad to urodzaj fantastycznych książek.
Doskonale napisana książka o superbohaterach. Świetna rzecz! Zezwolenie na wejście w góry powinno być wydawane na podstawie dowodu przeczytania tej książki.
Wyszła druga część tekstów Neila deGrasse Tysona. Kocham go i jego spojrzenie na życie i nasz świat. Można się od niego wiele nauczyć. Warto.
Obecność tej książki też jest niejako zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się, że będzie tak dobra! A była. Tematy służby bardzo lubię, ale mam wrażenie, że ta książka spodoba się nawet tym, którym temat ten jest obojętny. Świetnie napisana, pięknie wydana, a historie jakie dzięki niej poznacie, zostaną z Wami na bardzo długo.
No i Joseph. To doskonała biografia, ale na liście znalazła się z całkiem innego powodu. Sprawiła, że polubiłam kogoś, kto był do tej pory całkiem mi obojętny. A to sztuka!
Rok kończę trzema doskonałymi książkami.
Złoty atlas Edwarda Brooke-Hitchinga był pewniakiem, jeśli chodzi o miejsce na liście. Ktoś, kto lubi mapy, historię i odkrycia geograficzne będzie musiał mieć tę książkę. Nie dość, że ciekawa, to jeszcze tak pięknie wydana!
Ostatnie chwile to bardzo wyjątkowa książka, która na zawsze z Wami zostanie, jeśli odważycie się ją przeczytać. Dzięki niej staniecie się bardziej odważni, bardziej świadomi, bardziej otwarci. Ta książka pokazuje mi, dlaczego kocham czytanie – bo dzięki książkom mogę korzystać z czyjegoś doświadczenia i czyjejś mądrości, jeśli zechce się nią podzielić. A to jest bezcenne. Za trzydzieści kilka złotych możecie sobie kupić przepis, jak radzić sobie ze śmiercią. Magia!
I na koniec, ostatni wpis i ostatnia książka na blogu. Ale musiałam ją tu umieścić, bo jest cudowna. Od wydania przez sposób napisania aż po treść. Wszystko w niej jest doskonałe – takie książki kocham czytać!
♦
Jeszcze raz bardzo gorąco Was zachęcam do przeczytania pełnych tekstów o tych książkach. A potem po sięgnięcie po nie. Mogę zagwarantować, że się nie zawiedziecie. No to co – miłego Sylwestra, bezbolesnego przejścia w Nowy Rok, a potem to już tylko samych dobrych lektur!


















Czytałam tylko “Cudownego chłopaka”, ale podpisuję się pod tym, że to cudowna lektura.
A widziałaś film?
Ja musze upolować Serce Meduzy, Chrobota i Księgę zwierząt niemalże niemożliwych 🙂 Podpisuje się całym sercem pod opiniami o Mikrobiomie, Broad Peak, TOPR, Szlaki i Góry 🙂 Życzę Ci cudownej podróży do Australii 🙂 Nie przestawaj pisać bloga ! 🙂
No widzisz, a ja w 2018 roku z tych wydanych w 2018 przeczytałem całą jedną, więc mam prosty wybór :D. Złoty Atlas wygląda super, też coś Neila De Grasse Tysona od dawna mam ochotę capnąć 🙂
hej. parę dni temu byłam w księgarni i miałam w ręku Służące i odłożyłam… Ale Twoje słowa że “historie z tej książki zostaną z nami na długo ” chyba spowoduja że wezmę ją znów do reki na dłużej. Nie wiem czemu ją odłożyłam trzcionka mi się nie spodobała, jakoś tak 😉 pozdrawiam asia
Dziękuję i oczywiście wzajemnie ❤️
Hej, “Serce meduzy “czeka w kolejce w bibliotece. I Służące też bardzo kuszą. Bardzo lubię Twoje polecenia. Na IG często zerkam co tam masz na tapecie. Bardzo chcę zorganizować sobie więcej czasu na czytanie. Pozdrawiam moją imienniczkę
Magdalena Ogórek – “Lista Wachtera”. Książka traktuje o rabunku dzieł sztuki w trakcie II wojny światowej. W ogóle śmieszno-straszna sprawa – syn Wachtera strzelił po publikacji focha, że Ogórek przedstawiła jego ojca – twórcę krakowskiego getta oraz zbrodniczej SS Galizien w negatywnym świetle. Normlanie, jak mogła 😉
Bezczelna! 😀
Uwielbiam książki z twojego polecenia! Sama przez Ciebie sięgnęłam po książki Biernatów, a mojej mamie podarowałam Amundsena i Vivian. No i jeszcze młodszy brat, który na święta dostał “Doba na oceanie” 🙂 Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Ależ cudownie! to najlepsze co mogłam przeczytać na początku nowego roku! <3 Wszystkiego najlepszego!
Diano kochana, wszystkiego najpiękniejszego, najciekawszego, najradośniejszego, najwartościowszego w nowym roku :* Dzięki Twoim notkom i poleceniom przeczytałam w 2018 więcej książek popularnonaukowych niż w 2017, dziękuję! W dodatku 3 z nich znalazły się w mojej topce NAJ książek minionego roku (zobaczysz na dniach, gdy opublikuję moje podsumowanie). Uściski!
Aaaaa dziękuję! Tobie też przesyłam uściski! Szalenie się cieszę, że populatnonaukowa literatura zdobyła Twoje serce 😀 <3
Zawsze trochę jej czytałam, ale chciałam więcej – i powolutku to się spełnia 🙂
O widzisz! Byłam bardzo ciekawa Twojego zdania! Na mnie zrobiła wrażenie, ale ja Japonię znam tylko teoretycznie i że stereotypów i własnych wyobrażeń. Ona je zmieniła, dlatego jest tutaj. Ale jeśli ktoś zna temat to pewnie odbierze ją inaczej – jak Ty.